Obserwator z 12/2006

30.12.: Czas na przedostatni wpis w 2006 roku do "Obserwatora". Najpierw małe sprostowanie. Wczoraj prezes MKS "Chojniczanka" p.Wojciech Schreiber zwrócił mi uwagę, że nie jest synem Jana Schreibera, którego działacze klubowi proponują na patrona odremontowanego stadionu. Pan Jan był jego stryjem. Dziś też poprawiam archiwalny numer "Obserwatora" z 05/2006. A teraz pewne uzupełnienie grudniowego wydania. 1.12.2006 zmarł p.Kazimierz Libera. Znałem go osobiście, ale niezbyt blisko. Jak pracowałem w połowie lat 90 - tych w biurze parlamentarnym SLD to kilka razy mnie tam odwiedził, innym razem rozmawialiśmy, gdy tworzyłem notkę do "Gazety Chojnickiej" o tym co pisała prasa lokalna (czyli Gazeta Pomorska) przed laty. A notka była tym, że p.K.Libera był pierwszym chojniczaninem jeżdżącym Fiatem 126 p. Słyszałem wiele o nim od moich kolegów z ChPB, którzy pracowali pod jego szefostwem w latach 70 - tych, gdy kierował chojnickim oddziałem Grudziądzkiego Przedsiębiorstwa Budowlanego. A w całostronicowym wspomnieniu o nim w nr 50 "Czasu Chojnic" ani słowa o tym rozdziale jego życiorysu. Też dość pobieżnie został potraktowany odcinek dotyczący pozyskania domu towarowego na Starym Rynku. Muszę poszperać w rocznikach "Gazety Chojnickiej" i "Gazety Pomorskiej", które na początku lat 90 - tych coś niecoś o tym pisały. Efekt poszukiwań zamieszczę na stronie.
   A poszukiwania będę prowadził w nowej siedzibie miejskiej biblioteki. Jak wiecie mieści się ona w gmachu "Wszechnicy Chojnickiej" (b.szpital). Wczoraj po raz pierwszy przestąpiłem wraz z Przemkiem jej progi. Po podwiezieniu Radka do McDonalda (mała porcja frytek "jedyne" 3,60 zł!!! - nie skorzystałem) na urodziny Kamila z jego grupy w przedszkolu, ostrą serpentyną w dół zjechałem z ul. Wysokiej pod dawne główne wejście do szpitala. Gdy nadejdzie prawdziwa zima, to radzę zaparkować na ul.Wysokiej. Po rozebranym domu pogrzebowym jest w spadku spory parking chwilowo bezpłatny. Na 100%, gdy będzie zapełniony, chojnicka Rada Miejska uchwali odpłatne parkowanie w tym miejscu. Korzystajcie póki można. Do "Wszechnicy" od strony kapliczki nie powinny wchodzić małe dzieci bez asysty starszego rodzeństwa lub rodziców. Powód? Główne wejście odziedziczyło strasznie ciężkie podwójne drzwi po śp. szpitalu. Przemkowi musiałem pomóc w operacji pokonania "włazu do bunkra". A w środku miło i sterylnie. Mediateka jeszcze nieczynna. Ciekawe, czy znajdzie się tam wypożyczalnia płyt DVD z muzyką (koncerty, teledyski). Ja ze swej strony mogę bezpłatnie dołożyć DVD z turniejem miast z 1986, z I i II zlotu fanów ELO w Chojnicach. W minionej kadencji na moje zapytanie w tej sprawie, burmistrz odpowiedział mi, że w nowej siedzibie taka wypożyczalnia pojawi się. Pożyjemy, zobaczymy. Mam też obietnicę, że będzie przemalowane skrzyżowanie Wysoka - Gdańska - Swarożyca, tak aby kierowcy z Wysokiej jadący w prawo nie musieli stać za tymi, co czekają na zmiłowanie i możliwość skrętu w lewo.
    Natomiast dziś z Grażyną pokręciliśmy się trochę po starówce. Zaparkowaliśmy na chwilowo (do momentu wejścia w życie stosownej uchwały RM) bezpłatnym parkingu przy stadionie Chojniczanki. Ja poszedłem na pocztę nadać 3 płyty DVD do Juana i 2 DVD do Beaty w Belfaście, Grażyna do "Reslera" na zakupy w papierniczym. Potem wyciągnąłem aparat i pstryknąłem 2 fotki Staremu Rynkowi z jego dwóch przeciwległych krańców. Widać już przygotowania do Sylwestra na Rynku, gdyż barierkami zabezpieczono kilka miejsc na płycie Rynku. Ale po co i przed kim? Nie mam pojęcia. Czy nie macie wrażenia, że naszej choince na Rynku brakuje czubka? Coś tępe zakończenie ma tegoroczne drzewko. Przed powrotem do domu zaproponowałem wstąpienie do nowootwartej pizerii VEGA (przy ul.Mickiewicza 12 A opodal stadionu Chojniczanki). Czekając krótką chwilę na podanie pizzy zrobiłem Grażynie i lokalowi fotkę. G. pisze właśnie sms-a do swej siostry z pozdrowieniami, gdyż od jego właściciela dowiedzieliśmy, że była pół godziny wcześniej. Po zjedzeniu b. smacznej i niedrogiej pizzy zrobiłem Grażynie i właścicielowi p.M.Przybyszowi fotkę przed wejściem do lokalu. Wszystkie zdjęcia mają wersje 800 x 600 pikseli i po ok.120 kB dostępne po kliknięciu w powyższe miniaturki. I jeszcze jedno. Dziś zauważyłem, że wewnętrzna wyszukiwarka działa jedynie pod IE, skrypt pod Firefoksem i Operą nie chce działać. Postaram się jak najszybciej temu zaradzić.

26.12.: Święta, święta i po świętach. Przynajmniej Bożego Narodzenia, bo jeszcze przed nami Sylwester i Nowy Rok. Czyli 3 dni pracy i ponownie długi weekend. Świętowanie rozpocząłem w czwartek 21.12, gdyż na tego dnia przewodniczący samorządu mieszkańców z mojego osiedla E.Hapka zaplanował opłatkowe spotkanie działaczy samorządowych, aktualnych i byłych radnych. Każdy dostał drobny upominek z rak "gwiazdora", w którego wcielił się sam przewodniczący. I właśnie on z S.Kowalikiem i R.Rodziewiczem jest na pierwszym zdjęciu (z mojej komórki). Z "ramienia" władz miasta był wiceburmistrz E.Pietrzyk, który naświetlił zamierzenia na kolejną kadencję.
    Przed opłatkiem samorządowym zajrzałem do pobliskiej placówki pocztowej (i SM, i poczta, są w blaszaku). Gdzie wysłałem z pół kilograma listów świątecznych. Ale ta waga wzięła się nie z ilości, ale z zawartości. Wszystkim, którzy byli na I zlocie bądź na II zlocie fanów ELO, wysłałem listy z życzeniami oraz po dwie płytki. Obie wyprodukował Manfred Sapich z Osnabrueck. Pierwsza jest fotoalbumem z II zlotu (czyli pokaz fotek z wiadomą muzyczką w tle) oraz CD audio z 14 coverami ELO w wykonaniu Ryszarda Stopy ( 7 utworów po 2 wersje live i studio każda) wraz z okładkami). Do tego doszło kilka kartek wysłanych drogą tradycyjną ze znaczkami (do najbliższej rodziny); kilkadziesiąt maili) w 3 grupach - ELO, niemieckie (w języku niemieckim) oraz pozostałe; a także kilkanaście SMS. Do maili dołączyłem zeskanowaną kartkę kupioną w Promocji Regionu Chojnickiego lekko zmodyfikowaną o mój podpis. Jeden z maili był w języku hiszpańskim, a trafił do fana ELO o imieniu Juan, mieszkańca Albacete. Do tej pory korespondowaliśmy w j.angielskim (wspomagam się komputerowym tłumaczem), ale teraz posiłkowałem się pomocą kumpla Janusza, który od 2,5 roku pracuje w Barcelonie, a teraz jest na urlopie w Chojnicach.
    Wigilię spędziliśmy u rodziców Grażyny wraz z rodziną jej siostry. Następnego dnia byłem z chłopakami u mojej Mamy, skąd pochodzi fotka nr 2 (z komórki Gabrysi). Tam dostałem od Gabrysi garść fotek, z których jedną zamieszczam (nr 3). Przedstawia żłobek z kolędnikami przed plebanią parafii św.Józefa na Mariankach w Świeciu. Anioł z lewej to ks.Marian. U nich kolędy zawsze zaczynają się po Nowym Roku. U nas od 27.12. A ich spis jest fotką nr 4. To zdjęcie ma wersją większą dostępną po kliknięciu w fotkę o wadze 156 kB. Wracając do świąt u Mamy, to gwiazdor u niej zostawił odtwarzacz DVD. Mając przeciek o tym wcześniej zostawiłem u niej kilka płyt, a wykonanie jednej z nich zamówiłem u kolegi (Tadek, wielkie dzięki!!!!). Są to kawałki z VHS zgrane na DVD - nasze wesele z 1995, chrzciny Przemka, wigilia 1992, 3 urodziny Oli G., różne rodzinne kawałki z lat 90 - tych oraz pokaz "spawaczy" z Hiszpanii z nieistniejącego (niestety) Festiwalu Teatrów Ulicznych z 1999.

20.12.: Za 4 dni wigilia, a za 11 dni ostatni dzień 2006 roku. Okropnie szybko zleciał bieżący rok. Ale jeszcze jest czas na jego podsumowanie. Najpierw smutna wiadomość. W sobotę odszedł od nas Kubuś, czyli ulubione zwierzątko Przemka rasy świnka morska. Kupiliśmy jemu w prezencie gwiazdkowym 2 lata temu. Bardzo się do jego przywiązał. Trzeba przyznać, że bardzo o niego dbał. Doglądał, karmił, sprzątał. Bardzo przeżywał jego stratę. Byłem akurat poza domem, gdy Grażyna zadzwoniła na moją komórkę, że Kubuś chyba zdycha. Gdy do telefonu podszedł Przemek, to okazało się, że ryczy na całego. Uspokoił się ,gdy zapewniliśmy go, że kupimy jemu nową świnkę morską. Jak na obiad wróciłem do domu, to okazało się, że Kubusia już nie ma. W jego miejsce pojawił się Pikuś. Jest to osobnik płci męskiej z gatunku koszatniczek. Bardzo przypomina większą mysz. Na pamiątkę Kubusia pierwsza z lewej fotka, to jego ostatnie zdjęcie wykonane przez Przemka moją komórką.
   Natomiast Pikuś załapał się na 3 z 4 pozostałych fotek. Powstały one w niedzielę podczas imprezy urodzinowej Radka. Tego dnia skończył 6 latek. Życzenia urodzinowe od rodziców i Przemka odebrał o godzinie 12.50. O tej to właśnie godzinie przyszedł na świat. W prezencie dostał (oprócz słodyczy) grę edukacyjną pn. "Abecadło". Foto nr 2 powstało podczas zdmuchiwania 6 świeczek z ciasta urodzinowego. Przy stole od lewej babcia Wanda, dziadek Franciszek, Przemek, Marek z Darią, Grażyna oraz Radek. Nr 3 - na pierwszym planie Przemek z Pikusiem i Radek, za nimi Daria i Marek. Nr 4 - Radek dziadkom pokazuje Pikusia. W głębi Przemek z nagrodą na głowie. Chwilę wcześniej opowiadał gościom w jaki sposób ta czapka, a także tzw.smycz i słoik "Nutelli" trafiła w jego ręce. Po prostu wziął udział w internetowym konkursie "Nutelli", a tydzień temu poczta dostarczyła nam do domu paczkę. Nr 5 - wreszcie na jakimś zdjęciu jestem ja. Na kolanach mam Radka. Kochany Radku! Sto lat i samych szóstek w szkole!
   Dziś była kolejna sesja Rady Miejskiej Chojnic. Niestety, mimo, że byłem w domu nie mogłem jej posłuchać przez Winampa. Najwidoczniej nie była możliwa transmisja na żywo. Wczoraj obejrzałem sobie biuletyn sesyjny oraz protokół z posiedzenia wspólnego komisji RM (można je ściągnąć ze strony UM Chojnic). Szczególnie mnie interesuje realizacja pomysłu rozszerzenia strefy płatnego parkowania o parking przy ul.Mickiewicza powstałego w miejsce placu zabaw przy stadionie. Wcześniej czytałem wypowiedzi pana burmistrza, że wprowadzone to jest dlatego, bo brakuje miejsc parkingowych. Zawsze sądziłem, że aby zwiększyć ich ilość, trzeba po prostu je wybudować. Ale po lekturze protokołu z posiedzenia połączonych komisji poznałem prawdziwe intencje radnych (i nie tylko ich). Po prostu trzeba z tego parkingu pogonić pojazdy pracujących w pobliskich firmach, czyli m.in. i mojego "Peugeota". Oto stosowny cytat z bardzo krótkiej dyskusji w tym punkcie (1/3 strony A 4, natomiast bardzo żywotny problem podatku od posiadania psów zajął 3 i pół strony): przewodniczący Mirosław Janowski - "(...)Zmienia się tylko teren płatnego parkowania, parkingi są wykonane i są wykorzystywane w 100% przez instytucje działające w rejonie Starego Miasta i brakuje znów miejsc parkingowych. O to chodzi, żeby wyprowadzić tych pracujących, to jest najważniejsze." Dzięki za szczerość. Może jakaś propozycja gdzie będę wyprowadzony? Jak zwykle zdjęcia mają wersje większe dostępne po kliknięciu w miniaturkę, mają rozmiar ok.800 x 600 pikseli i ok.100 kB.

12.12.: Na froncie pogodowym nadal jesień. W grudniu jeszcze ani razu nie musiałem czyścić ze szronu szyb mojego auta. Zresztą w listopadzie chyba tylko z 2 lub 3 razy. Oczywiście zimowe opony założyłem już kilka tygodni temu, ale nie będę miał pretensji do aury, jak będą potrzebne sporadycznie (najlepiej jedynie podczas świąt Bożego Narodzenia). Czy zauważyliście, że w 2006 jest rzadki układ (chyba PiSowcy nie zastrzegli sobie tego słowa...) terminów świąt i dni tygodnia? 23.12. - sobota, 24.12. - wigilia i niedziela, 25.12. - pierwszy dzień BN i poniedziałek, 26.12. - drugi dzień BN i wtorek. Non stop 4 dni wolnego! Zanosi się, że te święta będą zupełnie inne od ubiegłorocznych, które będę pamiętał do końca życia.
   W minioną środę 6.12. posłuchałem na żywo przez Winampa część sesji RM Chojnic. Jakość była naprawdę super, przynajmniej jeśli chodzi o stronę techniczną. Ale dopiero z notki na  Chojnice.pl mogłem dowiedzieć się, że burmistrz A.Finster "przytarł uszu" na sesji radnemu P.Pawlickiemu, który na lekcjach prowadzonych przez niego w zespole szkół ponadgimnazjalnych na ul.Kościerskiej komentował wyniki wyborów burmistrzowskich i samorządowych. Także na forum dyskusyjnym Chojnice Info można o tym superhistoryku wiele ciekawego przeczytać. Panie burmistrzu, jeśli nie udało się panu w okresie, gdy był pan dyrektorem tej szkoły utemperować tego nauczyciela, to teraz jest już za późno. Ja ze swej strony będę za kilka lat Przemkowi gorąco odradzać kontynuowanie edukacji w tej szkole, gdyż na prawidłowej nauki historii bardzo mi zależy.
   W sobotę 9.12. zabrałem Przemka do ChDK na występ chojnickiego kabaretu pn. "Ci młodzi". Tworzą go, jak sama nazwa wskazuje, bardzo młodzi ludzie, uczniowie I LO w Chojnicach. Ich występ miał być nagrywany kamerą dla potrzeb udziału kabaretu w eliminacjach do przeglądu "PAKA". Początek był zaplanowany na 17.30, ale musieliśmy czekać jeszcze około 30 minut w holu na zakończenie seansu filmowego. W tzw. międzyczasie zapoznawaliśmy się z plonem konkursu plastycznego dla dzieci ogłoszonego przez Chojnickie Towarzystwo Polsko - Francuskie z okazji 20 - lecia powstania (tyle lat przyjaźnimy się z Bayeux w Normandii). Foto nr 1 powstało właśnie na tle jednej z prac (na nim oczywiście Przemek). Tylko dlaczego jest na nim napisane "Francózów"? Konferansjerem na imprezie był Radek Osiński, który dość zgrabnie wypełniał przerwy między kolejnymi wejściami kabareciarzy. Foto nr 2 (fotki z dzisiejszej serii powstały na Sony Ericsson K700 i) wykonałem podczas skeczu parodiującego zdawanie nowej matury. Oceniając występ, trzymając się skali z czasów mojej nauki w Rzeczpospolitej nr 2 1/2 (tak niektórzy numerują PRL), przyznałbym 3+. Może dlatego, że za często oglądam Dwójkę, że nie odpuszczam żadnemu występowi w pobliżu kabaretu "Długi" czy K.Daukszewiczowi (w odróżnieniu od "Ci młodzi" nie miał wypełnionej w 100% sali ChDK), że mam jeszcze w pamięci radiowy kabaret "60 minut na godzinę". Brakowało mi w ich tekstach odniesienia do wyczynów supersatyryków, którzy od ponad roku rządzą naszym krajem. A cytowanie dość starego dowcipu o gwałceniu prostytutki na pewno nie jest objawem profesjonalizmu. Ale spędzonego czasu absolutnie nie uważam za stracony.
     Ostatnią fotkę zrobił mi Przemek, gdy z Radkiem na kolanach prowadziłem (prowadziliśmy - chwilami) wideorozmowę (jednostronna, czyli tylko ja mam kamerę) na Skype z Gabrysią, moją siostrą. Ten plastykowy pojemnik z lewej obok panelu, to "domek" Zenka, czyli pająka Radka. Właśnie w niedzielę miał wylinkę i chwilę wcześniej kamera była przy nim, aby Gabrysia mogła nowego Zenka dokładnie obejrzeć. Poprzednie "ubranko" jest zamówione przez jej córkę. Pokazałem też Gabrysi ostatnie dzieło plastyczne Radka. Z resztek materiału zszył i skroił (tak, tak...) wieloryba. Dzieciak ma autentyczny talent plastyczny. Prawie codziennie coś wycina, skleja. Z reguły są to dinozaury, węże, jaszczurki. Grażyna często musi szukać nożyczki, klej, pisaki. Ciekawe, co z tego dzieciaka wyrośnie.

3.12.: Zaczął się grudzień, a za oknem jesień na całego. Za oknem (a jest 22.30) + 4 stopnie, prognozy na przyszły tydzień zapowiadają deszcze i temperatury w dzień do 11 stopni. Ciekawe, kiedy przyjdzie zima i jaka będzie. Poprzednia dała nieźle w kość i trwała do marca włącznie. Może gdyby były już mrozy, to nasze ziemniaki przechowywane u teściów na działce dłużej byłyby zjadliwe. W sobotę je "odwiedziłem" i zamiast tylko je załadować do worka, to sporo czasu musiałem poświęcić na ich przebieranie. Oj, chyba nie dotrwają do końca wiosny, kiedy z reguły dokupywałem je na targowisku. Ale słyszałem, że nie tylko ja trafiłem na takie ziemniaki. Niektórym zepsuła się już połowa zapasów. Trzeba będzie częściej na obiad wstawiać ryż, kasze i makaron. A może odwrotnie? Może teraz codziennie coś z ziemniaków, póki nie zepsuły się?
     W miniony czwartek były imieniny Andrzeja, czyli popularne Andrzejki. Tego dnia w Radka przedszkolu od 15.30 do 17 była z tej okazji impreza. Przybyłem na jej koniec, aby jego odebrać. Okazało się, że woskowa wróżba Radka albo gdzieś zaginęła, albo nie powstała do tego momentu. No to wtedy pani Jadzia (opiekunka sześciolatków w tym i Radka) poszukała miski z wodą, rozgrzanego wosku i specjalnego klucza. I właśnie dwa pierwsze zdjęcia z lewej pochodzą z momentu tworzenia wróżby z wosku. Radek nazwał ją "wyspą". Wieczorem zrobiłem jemu jeszcze jedno zdjęcie, gdy zasnął. A śpi z misiem od Beaty (była kilka tygodni temu z pierwszymi od wylotu w maju do Belfastu odwiedzinami). I jeszcze jedno o Radku. Dziś powiedział mi kim chce być, gdy dorośnie. Będzie wtedy szukać kości dinozaurów! Tak to jest, gdy dzieciak zamiast dobranocek woli oglądać "Discovery". 
   W minionym tygodniu wpadły mi w oko dwa ciekawe artykuły w lokalnej prasie związane z niedawnymi wyborami. Najpierw GP z 29.11. na chojnickiej kolumnie zajęła się sytuacją powyborczą w SLD: "Wielu zastanawia się, czy lider partii Jacek Kowalik nie zostanie odsądzony od czci i wiary za agresywną i nieskuteczną kampanię. W poniedziałek zbiera się rada powiatowa SLD. SLD nie wprowadził do samorządów ani jednego radnego. To prawdziwa klęska, zważywszy, że lewicowe sympatie były dotąd w powiecie dość silne. - Możemy podziękować rządzącym - nie ma wątpliwości Jacek Kowalik, lider SLD. - To efekt blokowania. Gdyby nie ono, na pewno mielibyśmy swoich ludzi w samorządach. Kandydatów nie musimy się wstydzić. Zapytany, czy nie ma sobie nic do zarzucenia, jeśli chodzi o kiepski wynik, Kowalik stwierdził, że absolutnie nie. - Może zbyt późno zacząłem kampanię na burmistrza - zastanawia się. - W tym czasie na przykład Andrzej Dolny wygrzewał się w cieple Arseniusza Finstera.(...)" Zero skruchy, logicznych wyjaśnień i przeprosin skierowanych przede wszystkim w stronę A.Finstera. JK był pilnym uczniem Leszka Millera. Ale ten tekst to "pikuś" w porównaniu z wywiadem z "Czasu Chojnic" z 30.11. przeprowadzonym z Sławomirem Rząską. Już tytuł jest dość mocny - "Awanturnik Mielke". A potem SR dokłada wielu, i w tym mojemu komitetowi wyborczemu. Ale najwięcej oberwało się Chrześcijańskiemu Ruchowi Samorządowemu, jego chojnickim liderom i patronom, włącznie z proboszczem parafii MBKP w Chojnicach. Jest i o ulotkach wkładanych do "Pielgrzyma" bez wiedzy redakcji, o bannerach wieszanych na budynku z salkami katechetycznymi, o wymienianiu w ogłoszeniach parafialnych tylko jednego komitetu - ChRS (linki są do fotek dokumentujących te fakty oraz do wywiadu umieszczonego w "Przeglądzie prasy"). Ciekawy jestem jak skończy się ta potyczka.

www.erdman.chojnice.pl