Obserwator  12/2008     - www.erdman.chojnice.pl

30.12.: Udało się mnie i mojej rodzinie w zdrowiu i komplecie przeżyć 2008 rok. Podczas niego zaszła duża zmiana, przeprowadzka z os. 700 - lecia na os. Bursztynowe. Mam wrażenie, że wszyscy są z niej zadowoleni. Mieszkanie większe, okolica całkiem ładna. Jedyny minus, to zdecydowanie uboższa sieć handlowo - usługowa. "Moja" impreza", czyli zlot fanów Electric Light Orchestra, mimo kontrataku pogody i trochę słabszej frekwencji, był całkiem fajnym wydarzeniem. Zaliczyłem dwa super koncerty, czyli ELO II w Warszawie i Scorpions w Ostrowie Wlkp. Odbyłem z żoną spóźnioną o 13 lat podróż poślubną do pięknych Czech (pozdrowienia dla Richarda i jego manżelki). Zacząłem pisać felietony do "Życia Chojnic", które noszą tytuł "Moje postscriptum". Niżej ostatnie w 2008 roku wydanie.
"Miłościwie nam panujący rok 2008 przechodzi do historii. Wypadałoby więc zająć się jakąś formą podsumowania dokonań różnych ludzi i różnych instytucji w różnych dziedzinach, które wpadły mi w oko. Pogrupowałem je alfabetycznie, a plon poniżej.
Banner internetowy roku – nie mam wątpliwości, że nagroda należy się twórcy strony www.historia.echojnice.pl, który we wrześniu tekstem na nim w takt żałobnej muzyki groził zamknięciem strony, bo UM Chojnice nie dotrzymuje pewnych uzgodnień.
Bubel architektoniczny roku – tu nagrodę przyznaję właścicielowi „masztu antenowego” (d. wieża ciśnień) przy ulicy 14 Lutego za całokształt. Z dzisiejszą wiedzą wolałbym za 1000 zł sprzedać ją innemu Janikowi. W swoim czasie zapewne miałby, i pomysł, i pieniądze, na sensowne zagospodarowanie.
Bubel komunikacyjny roku – poza jakąkolwiek konkurencją jest brak oświetlenia na większości węzłów chojnickiej obwodnicy. Nie zdziwię się, gdy za rok sytuacja w tej materii nic się nie zmieni.
Cena roku – 21,99 zł. Przed „Euro 2008” za tyle można było kupić flagę białoczerwoną made in China w „Carrefourze”. Z dobrze poinformowanego źródła wiem, że w hurtowni chodziły wtedy po 5 złotych za sztukę.
Inscenizacja roku – w tej konkurencji startuje z roku na rok coraz więcej zawodników, ale w 2008 najbardziej przypadło mi do gustu odtworzenie słusznego wyzwolenia z 1920, a szczególnie podobał mi się sekretarz miasta w wąsach i niemieckim mundurze. Czekam z kamerą na powtórkę w 2009.
Inwestycja roku – tu nie może być wątpliwości: obwodnica Chojnic. Proponuję tylko, aby zachodnią kontynuację tak zaprogramować, aby zakończenie budowy zbiegło się z jakąś kampanią wyborczą, najlepiej parlamentarną. Wówczas frekwencja VIPów pewna. Ale kto nam zagwarantuje, że wybory będą co 4 lata? Chyba tylko wygranie najbliższych przez PO i posiadanie większości w wysokości conajmniej 3/5 mandatów.
Koncert roku – Chojnice w tej konkurencji w 2008 coś słabiutko. Byłem rozdarty pomiędzy Ryszardem Rynkowskim w Brusach i „Leszczami” w Rytlu, dlatego nagradzam obie imprezy.
Liczba roku–cztery. Zwycięzca pochodzi z 2006, ale dopiero w br. wyremontowaną wtedy ulicą Karnowskiego pojechałem nie od strony ul. Podlesie, a od ul. Bytowskiej. Liczba dotyczy ilości progów zwalniających na tej ulicy. Niezła średnia, co 150 metrów. Na szczęście chyba inny projektant zajął się ulicami Ks. Pomorskich, Filomatów i Jana Pawła II.
Podpadnięci roku – czyli Finder, Nowotko, Krasicki i Morozow. Ci patroni chojnickich ulic są na celowniku Komisji Historycznej. IPN (spotkałem się z rozwinięciem tego skrótu jako Instytut Paranoi Narodowej) ma gorliwych wyznawców w osobach ich członków.
Polemika roku – tutaj bezkonkurencyjni są radni Gabryś i Pepliński. Na szczęście nie wyjaśniali swych racji na ringu i jej zakończenie było w stylu nieparlamentarnym (od kadencji 2005-2007 Sejmu tak nazywam zachowania kulturalne). Ale i tak daleko tej do uroczej inaczej polemiki mojej z b.burmistrzem Chojnic Edmundem Pytlem. Nazwał mnie diabłem przebranym w ornat, który ogonem na mszę dzwoni. Wycinek z tą wypowiedzią jest perełką mojego archiwum prasowego.
Przetarg roku – w tej kategorii było najwięcej nominowanych, ale ostatecznie zdecydowałem się na ten z budową w jednym obiekcie galerii handlowej i domu kultury. Z równie skomplikowanym i karkołomnym przedsięwzięciem jeszcze nie spotkałem się. Przy okazji chciałbym zgłosić wniosek, aby na nowej (wyremontowanej-???) siedzibie ChDK umieścić lub uaktualnić napis na elewacji:  „Czyn …..lecia III RP”.
Strona www roku – złoty medal przyznaję parafii pw. Ścięcia św. Jana Chrzciciela – www.bazylikachojnice.pl . Nie ma natłoku bannerów, aktualizowana na bieżąco. Twórcy nie boją się umieścić planu kolęd, ogłoszeń parafialnych, transmisji na żywo mszy św. czy życzeń bożonarodzeniowych ks. proboszcza Jacka Dawidowskiego na youtube.pl.
Wycieczka roku – wyjazd do Warszawy na manifestację "Godna płaca = godna emerytura" organizowany przez chojnicką „Solidarność”. W trakcie pobytu zwiedzanie Łazienek, grobu ks. Popiełuszki i kościoła św. S.Kostki. Koszt udziału – 0 zł + dieta 25 zł. Ciężko będzie w 2009 roku przebić ten pomysł.
Zmartwychwstanie roku – bezapelacyjną zwyciężczynią jest Dorota Sz. Dzielnie promowała Chojnice w mediach ogólnopolskich. A może za to UM zasponsoruje jej obrońcę?
Jestem jakoś dziwnie spokojny, że za rok nie będę miał kłopotu z wyborem kolejnych zwycięzców w powyższych kategoriach.

25.12.: Tydzień temu z Przemkiem pojechaliśmy do Poznania na konsultacje do ortopedy. Nie omieszkałem przy tej okazji spotkać się z Piotrem Wizą. Ale tym razem do nas, oprócz Jacka z SFO, była nowa osoba, także fanka ELO, poznanianka Ala. Miałem "tylko" pół godziny spóźnienia na spotkanie w kafejce na Wildzie. Zbytnio zawierzyłem GPS-owi (na 20 minut stracił łączność z satelitą podczas jazdy spod Starego Browaru w okolice Cytadeli i zaraz potem zgubiłem się) oraz nadziei, że około 18 nie ma już korków. Ale Ala i Piotr czekali na nas i bardzo miło spędziliśmy ok. 1,5 godziny. Przekazałem Ali kopie DVD ze zlotu w 2006 i 2008. Na okładce tego drugiego Piotr Wiza jej i mi złożył osobistą dedykację. Oba zdjęcia zrobiła Grażyna. W tym czasie Przemek siedział gdzieś z boku, bo nie lubi dymu papierosowego. Jego tata dzielnie go zniósł. Na tym po lewej od prawej: w kapeluszu Piotr, w środku Ala, no i ja. Po prawej doszedł Jacek Winkel. Jak zawsze są i wersje większe "pod spodem".
    A na sobotę zaplanowałem w dwu częściach imprezę urodzinową Radka. W godzinach południowych mieliśmy "kinderbal" z kolegami i koleżankami z klasy i podwórka, a wieczorem byli chrzestni z rodzinami oraz babcia Wanda i dziadek Franek. Na pierwszym od lewej zdjęciu młodzi goście Radka, jego brat Przemek i solenizant. Na środkowym Renia z Józkiem i Radek na jego ramionach. A po prawej Radek u Kasi Studzińskiej, obok jej mąż Jacek i Grażyna. Widzę, że Radzio lepi się nie tylko do rodziców.
  W minioną niedzielę w południe wybrałem się z latoroślami na Stary Rynek na Jarmark Bożonarodzeniowy, a tam Corsa (pisałem o niej we wpisie z 17.12.) z młodym człowiekiem w środku i reklamą na masce nadal sobie stała. W chwili, gdy przechodziłem obok, silnik miała włączony. Pewno nieborakowi zrobiło się zimno. Ale poza tym impreza rozrasta się do całkiem sympatycznych rozmiarów. Już nie tylko w nielicznych (po bardzo udanej prywatyzacji lokali użytkowych przez miasto jakimś „cudem” bardzo rozmnożyły się nam banki i im podobne instytucje) pozostałych placówkach handlowych tego dnia można było zrobić zakupy, ale i na straganach także. Panie Romanie, duży dodatni plus za pomysł i jego realizację! Ale dlaczego na stronie www Promocji brak jakichkolwiek informacji o tej imprezie, a najświeższą rzeczą w dziale „Działalność” jest sprawozdanie za 2006 rok? Na zdjęciu po prawej: estrada, po lewej Corsa, obok świąteczne drzewko. Na sąsiednim zdjęciu Radek z Przemkiem przed stajenką, w głębi "Maryja" i "Józef". Nie widać zwierzątek, czyli osiołków.
     Mam nadzieję, że nie zmarzli siedzący w samochodach inni nieboracy, czyli pracownicy interwencyjni z gminy Chojnice. Pan Wójt rzucił ich na linię frontu, czyli w okolice obwodnicy i trasy 240, aby liczyli przejeżdżające tamtędy samochody. No i wyszło, że na trasie Chojnice – Tuchola jeździ o 40% samochodów więcej, niż po obwodnicy w okolicach Pawłówka. Widzę następujące wytłumaczenia. Po pierwsze, nie uaktualniono jeszcze map w GPS-ach. Na własnej skórze przekonałem się, że „trochę” to trwa, ale na szczęście nie wierzę tym urządzeniom na ślepo. Inaczej tej pisaniny już nie byłoby. Po drugie, zniechęcają do wjechania na nią tablice informacyjne stojące na obu początkach, że na Chojnice, Bytów i Kościerzynę, to zapraszamy w lewo lub w prawo. A tak może jeszcze trochę nią pojechaliby. Po trzecie – może kończyło im się paliwo i wjechali do Chojnic w poszukiwaniu benzynopoju? I jeszcze jedno o obwodnicy. Wracając wieczorem z podróży do Poznania nie pojechałem po starej trasie 22 przez Topole, ale postanowiłem przemieścić się po obwodnicy i w węźle Chojnaty skręcić na Chojnice. Gdybym jechał na światłach mijania w mgle lub w deszczu i nie znał trasy, to bardzo łatwo mógłbym przegapić tablicę z informacją, że za chwilę jest zjazd w drogę na Pamiętowo i do Chojnic. A na nieoświetlonym wjeździe na równie nieoświetlony wiadukt trzeba naprawdę uważać, aby nie znaleźć się w rowie lub piętro niżej. W moim aucie reflektory nie skręcają równo z kołami. Są mandaty dla kierowców za jazdę bez świateł w dzień i w nocy. Może trzeba poszperać w paragrafach, aby znaleźć przepis motywujący finansowo odpowiedzialnego za tę sytuację? Może jakiś prawnik pomoże znaleźć mi właściwy przepis?

17.12.: Pierwsza część dzisiejszego wpisu powinna mieć tytuł „Na obwodnicy bez zmian”. I tak jak to było podczas I wojny światowej, wytaczane są coraz cięższe działa. Od wpisów w „Ludzie mówią” i na forach dyskusyjnych, artykułów w prasie lokalnej, przeszliśmy już na etap apeli. Pierwszy jest autorstwa Zarządu Powiatu. Podejrzewam, że wywołać mogą one jedynie działania epistolograficzne Pana Wójta. I takie właśnie mam przed oczyma. Ma tytuł Stanowisko Samorządu Gminy Chojnice w sprawie oświetlenia obwodnicy chojnickiej. Ale podpisany jest pod nim jedynie wójt. Widocznie przewodniczący Rady Gminy nie miał czasu na złożenie autografu. I co w nim stoi? Wariant I - jeśli wyremontujecie 2 odcinki exberlinki, no to wtedy ustąpimy. Jeśli chodzi o mnie, to bardzo nie lubię szantażu. Myślę, że i w dyrekcji dróg krajowych i autostrad także. Wariant II – wniosek o przekwalifikowanie obwodnicy na drogę ekspresową. Nie spotkałem się jeszcze z taką drogą, która ma „aż” 14 km długości, bo reszcie drogi 22 daleko jeszcze do takich parametrów. Wariant III – parytet ludnościowy, czyli wydatki na oświetlenie uliczne wzdłuż obwodnicy proporcjonalnie do liczby ludności gminy i miasta Chojnice. Zdaje się, że to rozwiązanie jego pomysłodawcy najbardziej podoba się. Po pierwsze, nie trzeba „wzdłuż obwodnicy”, a tylko w węzłach. Nie jest to droga Chojnice – Charzykowy, gdzie drzewa w lesie do rośnięcia potrzebują światła nawet w nocy. Po drugie, po ewentualnej zgodzie Rady Miejskiej Chojnic na takie rozwiązanie, w jaki sposób miasto uargumentuje odmowie kolejnej „prośby” o współfinansowanie np. oświetlenia przed chwilą wymienionej drogi do Charzyków? „Przecież przede wszystkim Chojniczanie po niej jeżdżą.” Czy z czymś podobnym nie spotkaliśmy się przy proszeniu gminy o remont drogi na kąpielisko nad jeziorem w Chojniczkach? Zresztą miasto może na drodze tego precedensu wystąpić do gminy o proporcjonalny udział w zakupach autobusów dla MZK lub w budowie nowego Domu Kultury, czemu nie? Tylko w ten sposób coraz więcej mieszkańców z obu jednostek samorządowych może zacząć zastanawiać się, czy pomysł Jacka Studzińskiego o połączeniu gminy i miasta nie jest warto odświeżyć. Chyba jest on bardziej racjonalny, niż dwumiasto Chojnice – Człuchów.
     Niedawno na chojnickiej kolumnie „Gazety Pomorskiej” (przy okazji gratulacje za udany face lifting firmowej strony www) zauważyłem wywiad ze Zbigniewem Buławą, kierownikiem referatu kultury i sportu w UM Chojnice. Rzecz dotyczy konkursu na granty w 2009 m.in. z dziedziny szeroko rozumianej kultury i sportu, promocji zdrowia oraz krajoznawstwa i wypoczynku dzieci i młodzieży. Jak nietrudno domyślić się, gros pieniążków „idzie” na kulturę fizyczną i sport – 550 000 zł, ponad 71% całości. Wzrost nakładów w tym dziale w porównaniu z 2008 jest o jedyne 77%. Czyżby zespołowi „Red Devils” wpływy z wygranego przetargu na promocję Chojnic poprzez sport nie wystarczają i z tej działeczki też zamierza coś niecoś wygrać? Na tym tle blado wygląda szuflada z pieniędzmi dla innych działów. Kultura i sztuka – 160 000 zł, w 2008 r. 121 000 zł, wzrost o przeszło 32%; wypoczynek dzieci i młodzieży – 40 000 zł, w 2008 – 37 500 zł, wzrost o niecałe 7%. Ale to i tak całkiem sporo w porównaniu z promocją zdrowia. I w 2008, i w 2009 całe 5000 złotych. Obyśmy tylko zdrowi byli. Cała nadzieja pozostaje w potrzebach budżetu państwa. A on potrzebuje coraz większych wpływów z akcyzy wyrobów tytoniowych. Może wówczas moja druga połowa dojdzie do wniosku, że puszczanie z dymem coraz większej ilości złotówek nie ma sensu i przestanie skracać sobie życie?
     Przeczytałem też o wystawie w chojnickim muzeum, na której można do końca lutego 2009 zapoznać się z historią pieniądza w Chojnicach od średniowiecza do 1945. Temat ciekawy, na pewno skorzystam. Ale, niestety, nie obejmuje czasów mi współczesnych. Bo czyż taką namiastką pieniądza nie były PRL-owskie kartki na przeróżne towary. Do dziś pluję sobie w brodę, że w 1981 roku sprzedałem kartkę na papierosy. Nie przewidziałem, że niedługo później za 5 odcinek w danym miesiącu mógłbym kupić czekolady.  
   Teraz czekoladę można kupić bez problemu, a wytłumaczenie dzieciom, że była kiedyś na kartki, i to czasem jako wyrób czekoladopodobny, jest bardzo trudne. Mnie ona kojarzy się przede wszystkim ze świętami Bożego Narodzenia. I dlatego w niedzielę oraz w poniedziałek pojechaliśmy na Stary Rynek na sesję zdjęciową. Wymyśliłem, że w tym roku nie kupujemy kartek na święta, a robimy je sami. Zaraz po zapadnięciu zmroku całą czwórką udaliśmy się pod świąteczną choinkę. Ja z kamerą (filmik ze spaceru wraz ze zdjęciami ze spaceru oraz z Jarmarku z 21.12. do obejrzenia na youtube), Grażyna wzięła aparat i statyw. Niestety, ale te fotki na kartkę z niedzieli wyszły słabo, i dlatego następnego dnia była powtórka. Wtedy już wszystko było OK. Tego najważniejszego zdjęcia dziś nie umieszczam, będzie na same święta. Wcześniej wyekspediuję je via mail, mms i kartka. A na pozostałych - nr 1: ul. Młyńska, w dali Stary Rynek; nr 2: Stary Rynek widziany z narożnika przy ul. Gimnazjalnej; nr 3: po lewej "choinka", w środku ratusz, po prawej fontanna robiąca za choinkę, przed nią Opel Corsa na człuchowskich numerach rejestracyjnych. Na niej żadnych lampek, bombek, napisów czy reklam. Chyba Straż Miejska ma nieczynny monitoring, bo stała i w niedzielę, i w poniedziałek. Jeśli jest to reklama salonu Opla z Sieroczyna k.Człuchowa, to na mnie ona działa jak płachta na byka. Chyba nasze miasto przeżyje bez dochodu z takiego źródła i za taką zawalidrogę na najpiękniejszym rynku Pomorza. I ostatnie zdjęcie to oczywiście Radek przy gwiazdorze. Od dziś ma równo 8 lat! Radzio, wszystkiego naj, naj!


    1234

9.12.: W minioną środę zabrałem chłopaków na miejsce postoju konwoju Coca - Coli. Tego dnia odwiedziła Chojnice i parking przy Carrefourze. Przedtem podjechałem z nimi na stację paliw w bazie PKS, bo w mojej Micrze wskaźnik ilości paliwa pokazywał zero. Trochę postałem w kolejce, bo czynna była tylko jedna strona dystrybutora. Po drugiej trwały prace budowlane przy rozbudowie stacji. Trzeba przyznać, że w tym miejscu ciągle coś jest modernizowane lub budowane. Niedawno powstała myjnia, a teraz powiększana jest stacja. Nie ukrywam, że jest to mój stały benzynopój. Najtaniej w Chojnicach, a przy okazji obsługa (a nie kierowca, jak na wielu stacjach) zajmuje się nalewaniem paliwa do samochodu. A po ile jest tam paliwo, można sprawdzić na tej stronie. Od 5.12. E95 po 3,51 zł/l. Wracając do konwoju, to to określenie chyba było trochę na wyrost. Jeden pojazd marki Freightliner to trochę mało (foto po prawej). Ale chłopaki były zadowolone. Przemek wziął udział w konkursach, Radek dostał trąbkę, którą można dopingować na meczach piłkarzy. Pojeździł też na nibyłyżwach na nibylodowisku (foto po lewej).
Po wielokroć wałkowaną w prasie historią jest stan techniczny punktu do montażu najróżniejszych anten, przez niektórych nazywany jeszcze wieżą ciśnień na ul. 14 Lutego. Ostatnio przeczytałem, że sprawa w sądzie przeciwko jej właścicielowi została umorzona, bo…..nastąpiło przedawnienie sprawy. Uszkodzenie kopuły nastąpiło przed grudniem 2001, więc jest za późno na karanie za dopuszczenie do takiego stanu. Myślę, że jest najwyższy czas wdrożyć wszelkie możliwe kroki prawne w celu odzyskania tego obiektu. Może warto zacząć od trybu sprzedaży wieży? Przy okazji po raz enty biję się w pierś za głosowanie w 1996 na tak przy uchwale Rady Miejskiej w sprawie zgody na jej sprzedaż za zawrotną kwotę 1000 zł. Prawdopodobnie dzisiaj jest to równowartość tygodniowych dochodów „antenowych”. Zapewne ciekawą lekturą byłby protokół z tej sesji. Ale na stronie www UM nie znajdziecie jego, przynajmniej na razie. Nie mogłem także doszukać się na tej stronie specyfikacji przetargowej na zakup 2 samochodów dla Straży Miejskiej. Natomiast informacja o wyniku jest. Czyżby cenzura zadziałała? A może zaszkodziła ciekawość w tej sprawie lokalnego radia?
    Pozostając przy uchwałach Rady Miejskiej należałoby podać, że bez większych problemów przeszła uchwała dotycząca zgody na sprzedaż nieruchomości, na której stoi czyn społeczny z okazji 25-lecia PRL. Ciekawe, czy wielu chojniczan pamięta jeszcze, że kiedyś ten obiekt nosił miano kino „Wolność”? Ale nadal uparcie nazywany był Kinoteatrem i tak już zostało. Nie chcę być złym prorokiem, ale oby to miejsce nie podzieliło losu innego superinteresu miasta, czyli sprzedaży działki przy ul. Kościuszki, obok Banku Spółdzielczego.
   Na tej samej sesji wiele więcej czasu, sądząc z relacji prasowych, zajęła dyskusja nad uchwałą opiniującą otwarcie w Chojnicach salonu gier. Prawdę mówiąc to nie dziwię się, bo najpierw radni otrzymują projekt uchwały o wydanie negatywnej opinii, bo lokalizacja przy ul. Nowe Miasto jest be (w pobliżu 2 kościoły, zespół szkół średnich i stadion), a w trakcie sesji okazuje się, że po spotkaniu radnych z przedstawicielami wnioskodawcy już jest OK. Przyznaję, można być skołowanym po tym. A wystarczyłoby dać projekt uchwały bez określania stanowiska Rady, szefowie komisji zaprosiliby na posiedzenia ludzi z firmy zainteresowanej tym biznesem, a radni samodzielnie wyrobiliby sobie pogląd na sprawę. Czyżby chodziło o zwolnienie z myślenia na sesji?
   I jeszcze o jednym historycznym ekstra interesie zrobionym w latach 90-tych na sprzedaży miejskich nieruchomości. Słychać, że w ratuszu kolejny raz muszą główkować nad znalezieniem miejsca na pomieszczenia dla urzędników oraz nad sfinansowaniem tegoż. Po sali ślubów USC przyszła kolej na strych. Ciekawy jestem, czy ci, którzy zgodzili się na sprzedaż przyległej do ratusza kamienicy nadal mają dobre samopoczucie?