Obserwator  05/2008     www.erdman.chojnice.pl

29.05.: No i pogoda w typowo "grillową" nie przekształciła się w czasie poprzedniego weekendu. Co prawda nie padało, ale za ciepło nie było. Dlatego mieliśmy tylko jeden wyjazd - do Dąbrówki w niedzielę. Po drodze jest do pokonania objazd trasy budowanego wiaduktu nad obwodnicą Chojnic na drodze do Lichnów. Czas najwyższy oddać do użytku, i obwodnicę, i choćby ten wiadukt. Drugi powód związany jest z coraz gorszym stanem objazdu zbudowanego z płyt betonowych i moją troską o stan resorów auta. Wtedy w niedzielę jedna z dziur spowodowała nawet zatrzymanie na poboczu, aby sprawdzić, czy coś z nimi nie stało się. 
     W ostatnich dniach przy komputerze najwięcej czasu spędzałem nad obróbką plików video. Plon do obejrzenia na youtube.pl, linki do nich na videogalerii "chojnickiej". Nie tylko w wmv lub mp4 działam. Zmontowałem urobek gnieźnieński, zrobiłem pokaz slajdów, dołożyłem dwa teledyski Skorpionów i DVD gotowe. Ponadto popracowałem nad nową panoramą Chojnic, coverami "Queen".
 Co jeszcze ciekawego działo się? Chyba jeszcze warto wspomnieć o debacie, którą zorganizowała wczoraj fundacja im.Marcina Fuhrmanna w Szkole Muzycznej (dziękuję p.Osowickiej za zaproszenie). Tematem miały być problemy mieszkaniowe, komunalne oraz bariery architektoniczne. I od tego ostatniego rozpoczęła się dyskusja. Na pytania odpowiadał burmistrz A.Finster, zagaił wiceburmistrz J.Zieliński. W jej toku zahaczono także o konflikt wokół hospicjum, zmieścił się ze swym raportem radny Pepliński (mistrz autoreklamy, choć ma czym pochwalić się, to czy był to dobry moment???), usłyszeliśmy też o problemach mieszkaniowych. Prawdę pisząc, to po prawie dwóch godzinach ulotniłem się podczas przerwy, gdy skończono omawiać pierwszy temat. Podejrzewam, że gdyby prowadzący debatę pobierał nauki u szefa Rady Miejskiej M.Janowskiego, to potrafiłby ukrócić pustosłowie i samochwalstwo. A tak miałem wrażenie, że spora część frekwencji przyszła po to, aby dziennikarze mogli o nich coś napisać....

22.05.: Zaczął się drugi długi weekend w maju, ale na razie pogoda nie rozpieszcza. Co podczas niego działo się, to jeszcze za wcześnie pisać. Najpierw w ramach uzupełnienia o minionym weekendzie, gdyż zależało mi aby jak najszybciej dać notkę o koncercie Scorpionsów.
   Dzień przed nim, czyli w piątek 16 maja, znalazłem wolne okienko w rozkładzie dnia, aby zobaczyć zespół "Lord" ze Szczecina. Podczas pierwszych w historii Chojnic "Juwenaliach" zagrali w amfiteatrze w Fosie covery zespołu "Queen". Z kamerą i statywem zająłem miejsce na widowni. I na zdjęciu nr 1 (pochodzi z Chojnice.pl) zostałem złapany, jak filmuję. Koncert bardzo mi się podobał, solista zespołu ma niezły organ głosowy. Zmieściło mi się ok. 50 minut, gdyż nie byłem od 18.30, ale chyba zaczęli grać trochę szybciej, niż było podane na plakatach i w innej kolejności ("Livestock" miał grać przed nimi, a zapowiadano go po ich koncercie). Spróbuję jeszcze w tym tygodniu kilka klipów z tegoż koncertu dać na youtube. Na pewno w tej grupie będzie piosenka, w której solista za pelerynę będzie miał białoczerwoną flagę (Freddie w tym utworze zawsze zakładał brytyjską flagę).
  Następnego dnia, jak wiecie pojechałem do Ostrowa Wlkp., ale wcześniej na ok.3 godziny zatrzymaliśmy się w Gnieźnie. Oczywiście najpierw skierowaliśmy się do katedry (idąc przez rynek - zdj. nr 2 z Januszem patrzącym na tablice z nazwami miast), ale wtedy akurat była msza św., więc obejrzeliśmy w I etapie słynne Drzwi Gnieźnieńskie. Niestety, ale ta przyjemność trwająca ok. 5 minut (w tym opowiadanie p.przewodnika) kosztowała jedyne 5 zł od osoby. Następnie przegłosowaliśmy, że zwiedzimy Muzeum Początków Państwa Polskiego. Na fot. nr 3 stoimy na schodach wiodących do katedry i kierując się wskazaniami bardzo pomocnych kierunkowskazów (jeden z nich za plecami Wojtka i Bartka). Czy takie same nie mogłyby stanąć i w Chojnicach? Ale tam zapewne sprawami promocji miasta zajmuje się komórka będąca na "żołdzie" wyłącznie budżetu Gniezna, która nie musi zastanawiać nad tym, co pomyślą inne gminy powiatu, nie musi tłumaczyć się z wydatków na sesji rady powiatu. Prawie kilometrowy spacer skończył się "pocałowaniem klamki", gdyż tego dnia w całej Polsce była "noc w muzeum". W Gnieźnie trwała od 16 do 1, a my o tej godzinie chcieliśmy najpóźniej ruszać w dalszą drogę. Wróciliśmy do centrum miasta i kontynuowaliśmy zwiedzanie katedry. Na koniec wdrapaliśmy się (bilet 3 zł) na wieżę katedry i podziwialiśmy panoramę miasta.
   W niedzielę zamierzaliśmy po obiedzie wybrać się z wizytą do Dąbrówki, aby odwiedzić Grażyny wnuka, ale w piątek dowiedzieliśmy się, że w niedzielę o 11 są ....jego chrzciny. "Trochę" niewyspany (5 godzin snu) ciut szybciej wyjechaliśmy tam. Dwa następne zdjęcia pochodzą właśnie stamtąd. Na pierwszym z nich jestem z Przemkiem i Radkiem na spacerze po wsi, w dali widać wieżę kościoła (pozdrowienia dla fana Scorpionsów ks. proboszcza z Dąbrówki!). Na drugim chłopaki bawią się z... Szarikiem! Tak naprawdę wabi się ten wilczur! Ostatnie zdjęcie pochodzi ze szkolnej wycieczki Przemka. Po prawie roku przerwy ponownie mógł zwiedzić Zaurolandię k.Rogowa. Wcześniej był w Biskupinie. Stamtąd przywiózł wielki drewniany miecz za jedyne 16 złotych.

18.05.: Lekko ogłuszony, ale zarazem bardzo zadowolony ok.3.30 w nocy z soboty na niedzielę wróciłem z koncertu legendarnej grupy "Scorpions", która podczas światowego tournee pn. "Humanity Hour World Tour" 17 maja wystąpiła na stadionie klubu żużlowego w Ostrowie Wlkp. (73 tys. mieszkańców!) Był to ich jedyny w tym roku koncert w Polsce i zarazem pierwszy pełny grany w ojczyźnie przez gitarzystę Skorpionów Pawła Mąciwodę. On także był "łącznikiem" pomiędzy gwiazdą wieczoru, a Oddziałem Zamkniętym, który jako support zagrał wcześniej. W latach 2000 - 2002 był basistą w OZ. Z Chojnic pojechaliśmy jako 4-osobowa grupa w składzie: Janusz, Wojtek z 12-letnim synem Bartoszem i ja. Bilety kupiliśmy w internecie, ale można je było kupić także w dniu koncertu w kasach stadionu. Organizacja koncertu była perfekcyjna. Od wjazdu do Ostrowa do specjalnie przygotowanego parkingu przed każdym skrzyżowaniem była tablica z plakatem i strzałką z kierunkiem dalszej jazdy. Na parkingu (bezpłatnym) służba porządkowa precyzyjnie nami posterowała. Brakowało mi tylko tam numeracji sektorów, gdyż trochę czasu poświęciliśmy po koncercie na odszukanie samochodu. Policja też spisała się na medal, w każdym newralgicznym miejscu była na posterunku. Po pozostawieniu kamer i aparatów w samochodzie (na bilecie był napisany kategoryczny zakaz wniesienia ich na koncert, a także "innych urządzeń nagrywających"), uzbrojeni jedynie w telefony komórkowe, pomaszerowaliśmy na stadion. W bramie kontrola prawie jak na lotnisku. Zajrzano mi do torby, po czym okazało się, że muszę zostawić napój w plastikowej butelce, gdyż wcześniej został otwarty. A następnie zostałem cały obmacany przez ochroniarza płci męskiej. Obok ochroniarz płci żeńskiej zajmował się fanką Scorpionsów. Jeszcze tylko dwukrotne sprawdzenie biletów i mogliśmy zająć miejsce w pierwszym sektorze przy scenie. Do koncertu było jeszcze ok. 2 godzin i na płycie i na trybunach było jeszcze całkiem sporo pustych miejsc. Mogliśmy całkiem swobodnie zająć miejsce przy samej scenie, ale w trosce o narząd słuchu woleliśmy stanąć w odległości ok.50 m. Do momentu rozpoczęcia koncertu jeszcze sporo osób doszło, ale sądzę, że ok.25% "sali" nie było zajętej. A szkoda, bo grupa dała, sądząc z reakcji fanów, bardzo dobry koncert. Z ich dyskografii znam tylko ballady, takie jak "Holiday" czy nieśmiertelne "Wind Of Change", i dla nich praktycznie tam się wybrałem. Ale i pozostałe kawałki potrafiły rozgrzać widownię. Wśród niej można było rozpoznać członków fanclubu z białoczerwoną flagą i nazwą zespołu. Taką też wręczyli liderowi Klausowi Meine. Nie brakowało i innych polskich akcentów. Np. frontman często po polsku ze sceny pozdrawiał fanów, a perkusista James Kottak po kilkuminutowej solówce zapytał publikę, czy było zajebiś... Pod koniec koncertu mogliśmy obejrzeć kilkuminutowy pokaz ogni sztucznych, ale chwilę wcześniej mogliśmy obejrzeć (przynajmniej dla mnie) bardziej porywający "pokaz" iluminacji, gdy zespół zagrał "Wiatr zmian". Ten las zapalniczek i zimnych ogni robił wrażenie. Jak tam było, to możecie obejrzeć na youtube.pl po wpisaniu w wyszukiwarkę "Scorpions" i "Ostrów". Kilka zdjęć naszymi komórkami także udało nam się zrobić. Mam nadzieję, że jakość ich jest zadowalająca. Nr 1 (data w aparacie nie była prawidłowo ustawiona) - po drodze zatrzymaliśmy się w Gnieźnie. Po prawej autor relacji i jeden z członków chojnickiej ekipy przy katedrze. Nr 2, 3 i 4 - migawki z koncertu (po kliknięciu w miniaturkę wersja o rozmiarach ok.1000x750 pikseli).

1 2 3 4   

14.05.: W poprzednim wpisie zapomniałem napisać o nietypowej historii, którą zauważyłem po lekturze ubiegłotygodniowych wydań lokalnych tygodników - Czasu Chojnic i Życia Chojnic. W obu pismach były te same zdjęcia! I zapewne z tego samego źródła pochodziły. Przedstawiają Chojnice i okolice podczas pierwszych tygodni okupacji niemieckiej w 1939 (najprawdopodobniej...). Zdaje się, że wykonał je ktoś z niemieckich żołnierzy. No i posiadacz kopii wpadł na pomysł, aby uszczęśliwić nimi obie redakcje. Pogratulować pomysłu... Nie chciałbym być w skórze rednaczów obu pism.
   Również nie zazdroszczę sytuacji prezesowi chojnickiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Od soboty w naszym mieście jednym z głównych tematów rozmów jest afera finansowa w tej firmie, gdyż tego dnia napisała o tym na chojnickiej kolumnie sąsiadka SM "Gazeta Pomorska". Podobno zniknęło ponad 400 tys. złotych. Ciekawe, czy ustalanie i ukaranie winnych będzie trwało równie długo, jak w SP-8 na Młodzieżowej.
  A w miniony weekend "odbioru" naszego mieszkania dokonała rodzinka i znajomi. Nieskromnie muszę przyznać, że zarówno mieszkanie, jak i budynek z otoczeniem wszystkim bardzo podobał się. Może przydałyby się jakieś usługi, choć czy utrzymałby się np. fryzjer? Mam wątpliwości. Ale trochę może dziwić brak w obu sklepach czarnych sznurowadeł. W sobotę wyjeżdżam do Ostrowa Wlkp. na koncert "Scorpionsów"! Jednak nie jadę tylko z kolegą, gdyż w PT "Pomorze" zostawiła telefoniczny namiar pewna pani, która ze swym wnukiem (!!!) też chce obejrzeć ten koncert. Zaraz po naszej rozmowie zamówiła 2 bilety przez internet i...jedziemy! Mamy plan wyjechać przed południem, aby na jakieś dwie godzinki zatrzymać się w Gnieźnie, zjeść tam obiad i trochę pozwiedzać. Dziś wpadłem na stronę www koncertu i trochę ciekawych informacji znalazłem. M.in. będzie przygotowany parking na 3200 samochodów, z którego będą jeździły autobusy na stadion - miejsce koncertu; jako support wystąpi "Oddział Zamknięty" (grał kiedyś w nim dzisiejszy basista "Scorpions" Paweł Mąciwoda); podczas koncertu zostanie przeprowadzony superpokaz sztucznych ogni, wystrzelą na wysokość 200 m. Oj, będzie się działo. Szkoda, że nie jest już możliwy koncert Electric Light Orchestry. Fanom ELO musi wystarczyć Electric Light Band 17 sierpnia niedaleko Ustki.

8.05.: Przeprowadzka już za nami, komputer ponownie zmontowany, a "Petrus" od ręki przełączył mi internet ze starego adresu na nowy, więc mogę parę zdań napisać. Najpierw o imprezach pierwszomajowych, których byłem pomysłodawcą i głównym organizatorem z ramienia Stowarzyszenia "Chojnicka Lewica". Pierwszą był turniej brydżowy par na zapis maksymalny o puchar szefa ChL Edwarda Pietrzyka. Frekwencja dopisała, dotarło 15 par z Chojnic, Tucholi, Człuchowa i Rzeczenicy. Bezpłatnej gościny (i kawy) użyczył nam właściciel restauracji "Sukiennice", za co bardzo dziękujemy. Podziękowania także należą się fundatorom nagród, czyli Parkowi Wodnemu "Chojnice" (jednodniowe wejściówki) oraz Promocji Regionu Chojnickiego (wydawnictwa multimedialne i papierowe). Ze swej strony dołożyłem CD audio z coverami ELO w wykonaniu Sun Flower Orchestry i Rysia Stopy oraz DVD z II zlotu fanów ELO z 2006 dla trzech pierwszych par. Pierwsze miejsce zajęła para Zieliński - Sidor, drugie Obremski - Rakowski, trzecie Dedo (zarazem sędzia) - Lewiński. Przy okazji dziękuję wszystkim za udział, a Jurkowi Zielińskiemu i p.Obremskiemu za pomoc w zorganizowaniu turnieju. Za rok zagramy ponownie. Na zdjęciach (więcej u mnie w archiwum domowym) autorstwa kolegi Mariana (wielkie dzięki): nr 1 - otwieram turniej, obok mnie stoi sędzia p.Dedo; nr 2 - gram w parze z p.Ćwiklińskim; nr 3 - widok ogólny sali. Po kliknięciu w miniaturkę fotka o większym rozmiarze.
    W czasie turnieju pogoda nastrajała jeszcze optymistycznie, ale później... Najpierw Rysiu Stopa zadzwonił, że musi iść do pracy (w pomocy doraźnej szpitala) i nie może wystąpić na festynie. A potem zaczęło kropić i padać. Za ciepło też nie było. Może dlatego z frekwencją było tak sobie... Choć zdecydowanie więcej powinno być kolegów i koleżanek ze stowarzyszenia. Mam nadzieję, że za rok poprawicie się. Festyn zaczął się od występu Ewy Brzezińskiej - Cielepy, która zaśpiewała piosenki z repertuaru m.in. Heleny Vondrackowej i Jirego Korna. Potem odbył się turniej wiedzy o Chojnicach i jego historii. Większość pytań ułożył Tadek Galec z "Życia Chojnic", a kilka ja sam. Pierwsze miejsce zdobył Leszek Gierszewski, drugie Małgorzata Romlewska, trzecie Bartosz Cysewski. Zaraz po nim przeprowadziłem konkurs jedzenia pizzy na czas. Pizzeria VEGA nie zawiodła, więc 4 zawodników mogło rywalizować. Pierwsze miejsce w czasie ok. 6.30 min. zdobyła moja małżonka. Trochę niezręczna sytuacja, ale nie był to konkurs wiedzowy, a powiedzmy - sprawnościowy, więc dopuściłem tę zawodniczkę do zawodów. A potem bawiliśmy się przy muzyce zespołu DUO, piwku (ja dopiero w domu) i kiełbasce z grilla. Na zdjęciach poniżej od lewej: Ewa śpiewa covery; widok ogólny festynu; Tomek Pepliński z PC NETCOM wręcza klawiaturę  i mysz zdobywcy I miejsca; ja wręczam nagrodę książkową ufundowaną przez Tadka Galca; zabawa taneczna. Także są fotki większe pod spodem.

   Chciałbym także w tym miejscu podziękować wszystkim, którzy mi pomogli, czyli wykonawcom, Zygmuntowi Popielińskiemu, Edkowi Pietrzykowi (był akurat w Mozyrze na Białorusi), sponsorom; mediom które zgodziły się umieścić informację (Chojnice.pl; Chojnice24.pl, Życie Chojnic i Czas Chojnic) oraz zrelacjonować imprezy (ŻCh i CzCh). Osobno chciałbym zająć się zachowaniem "Gazety Pomorskiej". Tak jak i innym mediom, w niedzielę 27.04. wysłałem maila z informacjami dot. naszych dwóch imprez z prośbą o ich druk w wydaniu na długi weekend. Następnego dnia rano zadzwoniłem do redakcji z prośbą o kontakt z szefową oddziału. Nie było jej, dlatego połączono mnie z p.Barbarą Zybajło. Na pytanie czy mail dotarł, uzyskałem odpowiedź, że tak; a informację z niego umieścimy w środowym wydaniu. 30 kwietnia kupuję GP, a tam ani słowa o imprezach organizowanych przez nas. Natomiast w wydaniu z poniedziałku 5 maja w czymś w rodzaju podsumowaniu długiego weekendu pt. "Nudny weekend" pióra p.Aleksandra Knittera, były narzekania na to, że przygotowano mało imprez w Chojnicach, a 1 maja działo się coś jedynie w Lasku Miejskim: "(...)Chojniczanie mogą być zawiedzeni, bo w wolny majowy weekend spodziewali się więcej. Tak naprawdę do wyboru mieli tylko majówkę w Lasku Miejskim z Centrum Parkiem." Ręce i nogi opadają na taką hipokryzję. We wtorek 6 maja zadzwoniłem do chojnickiej redakcji z prośbą o wyjaśnienie sytuacji. Tym razem zastałem szefową oddziału. Obiecała wyjaśnić całokształt. Do czwartku włącznie zero odpowiedzi. Nie dziwię się braku. Bo jak wyjaśnić skoszowanie mojego maila i zignorowanie dwóch imprez Chojnickiej Lewicy...