|
29.05.: No i pogoda w
typowo "grillową" nie przekształciła się w czasie poprzedniego weekendu. Co
prawda nie padało, ale za ciepło nie było. Dlatego mieliśmy tylko jeden
wyjazd - do Dąbrówki w niedzielę. Po drodze jest do pokonania objazd trasy
budowanego wiaduktu nad obwodnicą Chojnic na drodze do Lichnów. Czas
najwyższy oddać do użytku, i obwodnicę, i choćby ten wiadukt. Drugi powód
związany jest z coraz gorszym stanem objazdu zbudowanego z płyt betonowych i
moją troską o stan resorów auta. Wtedy w niedzielę jedna z dziur spowodowała
nawet zatrzymanie na poboczu, aby sprawdzić, czy coś z nimi nie stało się.
W ostatnich
dniach przy komputerze najwięcej czasu spędzałem nad obróbką plików video.
Plon do obejrzenia na youtube.pl, linki do nich na videogalerii
"chojnickiej". Nie tylko w wmv lub mp4
działam. Zmontowałem urobek gnieźnieński, zrobiłem pokaz slajdów, dołożyłem
dwa teledyski Skorpionów i DVD gotowe. Ponadto popracowałem nad nową
panoramą Chojnic, coverami "Queen". Co jeszcze ciekawego działo się?
Chyba jeszcze warto wspomnieć o debacie, którą zorganizowała wczoraj
fundacja im.Marcina Fuhrmanna w Szkole Muzycznej (dziękuję p.Osowickiej za
zaproszenie). Tematem miały być problemy mieszkaniowe, komunalne oraz
bariery architektoniczne. I od tego ostatniego rozpoczęła się dyskusja. Na
pytania odpowiadał burmistrz A.Finster, zagaił wiceburmistrz J.Zieliński. W
jej toku zahaczono także o konflikt wokół hospicjum, zmieścił się ze swym
raportem radny Pepliński (mistrz autoreklamy, choć ma czym pochwalić się, to
czy był to dobry moment???), usłyszeliśmy też o problemach mieszkaniowych.
Prawdę pisząc, to po prawie dwóch godzinach ulotniłem się podczas przerwy,
gdy skończono omawiać pierwszy temat. Podejrzewam, że gdyby prowadzący
debatę pobierał nauki u szefa Rady Miejskiej M.Janowskiego, to potrafiłby
ukrócić pustosłowie i samochwalstwo. A tak miałem wrażenie, że spora część
frekwencji przyszła po to, aby dziennikarze mogli o nich coś napisać....
22.05.: Zaczął się drugi
długi weekend w maju, ale na razie pogoda nie rozpieszcza. Co podczas niego
działo się, to jeszcze za wcześnie pisać. Najpierw w ramach uzupełnienia o
minionym weekendzie, gdyż zależało mi aby jak najszybciej dać notkę o
koncercie Scorpionsów. Dzień przed nim, czyli w
piątek 16 maja, znalazłem wolne okienko w rozkładzie dnia, aby zobaczyć
zespół "Lord" ze Szczecina. Podczas pierwszych w historii Chojnic "Juwenaliach"
zagrali w amfiteatrze w Fosie covery zespołu "Queen". Z kamerą i statywem
zająłem miejsce na widowni. I na zdjęciu nr 1 (pochodzi
z Chojnice.pl) zostałem złapany, jak filmuję. Koncert bardzo mi się
podobał, solista zespołu ma niezły organ głosowy. Zmieściło mi się ok. 50
minut, gdyż nie byłem od 18.30, ale chyba zaczęli grać trochę szybciej, niż
było podane na plakatach i w innej kolejności ("Livestock" miał grać przed
nimi, a zapowiadano go po ich koncercie). Spróbuję jeszcze w tym tygodniu
kilka klipów z tegoż koncertu dać na youtube. Na pewno w tej grupie będzie
piosenka, w której solista za pelerynę będzie miał białoczerwoną flagę
(Freddie w tym utworze zawsze zakładał brytyjską flagę). Następnego dnia, jak wiecie
pojechałem do Ostrowa Wlkp., ale wcześniej na ok.3 godziny zatrzymaliśmy się
w Gnieźnie. Oczywiście najpierw skierowaliśmy się do katedry (idąc przez
rynek - zdj. nr 2 z Januszem patrzącym na tablice z nazwami miast), ale
wtedy akurat była msza św., więc obejrzeliśmy w I etapie słynne Drzwi
Gnieźnieńskie. Niestety, ale ta przyjemność trwająca ok. 5 minut (w tym
opowiadanie p.przewodnika) kosztowała jedyne 5 zł od osoby. Następnie
przegłosowaliśmy, że zwiedzimy Muzeum Początków Państwa Polskiego. Na fot.
nr 3 stoimy na schodach wiodących do katedry i kierując się wskazaniami
bardzo pomocnych kierunkowskazów (jeden z nich za plecami Wojtka i Bartka).
Czy takie same nie mogłyby stanąć i w Chojnicach? Ale tam zapewne sprawami
promocji miasta zajmuje się komórka będąca na "żołdzie" wyłącznie budżetu
Gniezna, która nie musi zastanawiać nad tym, co pomyślą inne gminy powiatu,
nie musi tłumaczyć się z wydatków na sesji rady powiatu.
Prawie kilometrowy spacer skończył się "pocałowaniem klamki", gdyż tego dnia
w całej Polsce była "noc w muzeum". W Gnieźnie trwała od 16 do 1, a my o tej
godzinie chcieliśmy najpóźniej ruszać w dalszą drogę. Wróciliśmy do centrum
miasta i kontynuowaliśmy zwiedzanie katedry. Na koniec wdrapaliśmy się
(bilet 3 zł) na wieżę katedry i podziwialiśmy panoramę miasta. W niedzielę zamierzaliśmy
po obiedzie wybrać się z wizytą do Dąbrówki, aby odwiedzić Grażyny wnuka,
ale w piątek dowiedzieliśmy się, że w niedzielę o 11 są ....jego chrzciny.
"Trochę" niewyspany (5 godzin snu) ciut szybciej wyjechaliśmy tam. Dwa
następne zdjęcia pochodzą właśnie stamtąd. Na pierwszym z nich jestem z
Przemkiem i Radkiem na spacerze po wsi, w dali widać wieżę kościoła
(pozdrowienia dla fana Scorpionsów ks. proboszcza z Dąbrówki!). Na drugim
chłopaki bawią się z... Szarikiem! Tak naprawdę wabi się ten wilczur!
Ostatnie zdjęcie pochodzi ze szkolnej wycieczki Przemka. Po prawie roku
przerwy ponownie mógł zwiedzić Zaurolandię k.Rogowa. Wcześniej był w
Biskupinie. Stamtąd przywiózł wielki drewniany miecz za jedyne 16
złotych.

18.05.: Lekko ogłuszony,
ale zarazem bardzo zadowolony ok.3.30 w nocy z soboty na niedzielę wróciłem
z koncertu legendarnej grupy "Scorpions", która podczas światowego tournee
pn. "Humanity Hour World Tour" 17 maja wystąpiła na stadionie klubu
żużlowego w Ostrowie Wlkp. (73 tys. mieszkańców!) Był to ich jedyny w tym
roku koncert w Polsce i zarazem pierwszy pełny grany w ojczyźnie przez
gitarzystę Skorpionów Pawła Mąciwodę. On także był "łącznikiem" pomiędzy
gwiazdą wieczoru, a Oddziałem Zamkniętym, który jako support zagrał
wcześniej. W latach 2000 - 2002 był basistą w OZ. Z Chojnic pojechaliśmy
jako 4-osobowa grupa w składzie: Janusz, Wojtek z 12-letnim synem Bartoszem
i ja. Bilety kupiliśmy w internecie, ale można je było kupić także w dniu
koncertu w kasach stadionu. Organizacja koncertu była perfekcyjna. Od wjazdu
do Ostrowa do specjalnie przygotowanego parkingu przed każdym skrzyżowaniem
była tablica z plakatem i strzałką z kierunkiem dalszej jazdy. Na parkingu
(bezpłatnym) służba porządkowa precyzyjnie nami posterowała. Brakowało mi
tylko tam numeracji sektorów, gdyż trochę czasu poświęciliśmy po koncercie
na odszukanie samochodu. Policja też spisała się na medal, w każdym
newralgicznym miejscu była na posterunku. Po pozostawieniu kamer i aparatów
w samochodzie (na bilecie był napisany kategoryczny zakaz wniesienia ich na
koncert, a także "innych urządzeń nagrywających"), uzbrojeni jedynie w
telefony komórkowe, pomaszerowaliśmy na stadion. W bramie kontrola prawie
jak na lotnisku. Zajrzano mi do torby, po czym okazało się, że muszę
zostawić napój w plastikowej butelce, gdyż wcześniej został otwarty. A
następnie zostałem cały obmacany przez ochroniarza płci męskiej. Obok
ochroniarz płci żeńskiej zajmował się fanką Scorpionsów. Jeszcze tylko
dwukrotne sprawdzenie biletów i mogliśmy zająć miejsce w pierwszym sektorze
przy scenie. Do koncertu było jeszcze ok. 2 godzin i na płycie i na
trybunach było jeszcze całkiem sporo pustych miejsc. Mogliśmy całkiem
swobodnie zająć miejsce przy samej scenie, ale w trosce o narząd słuchu
woleliśmy stanąć w odległości ok.50 m. Do momentu rozpoczęcia koncertu
jeszcze sporo osób doszło, ale sądzę, że ok.25% "sali" nie było zajętej. A
szkoda, bo grupa dała, sądząc z reakcji fanów, bardzo dobry koncert. Z ich
dyskografii znam tylko ballady, takie jak "Holiday" czy nieśmiertelne "Wind
Of Change", i dla nich praktycznie tam się wybrałem. Ale i pozostałe kawałki
potrafiły rozgrzać widownię. Wśród niej można było rozpoznać członków
fanclubu z białoczerwoną flagą i nazwą zespołu. Taką też wręczyli liderowi
Klausowi Meine. Nie brakowało i innych polskich akcentów. Np. frontman
często po polsku ze sceny pozdrawiał fanów, a perkusista James Kottak po
kilkuminutowej solówce zapytał publikę, czy było zajebiś... Pod koniec
koncertu mogliśmy obejrzeć kilkuminutowy pokaz ogni sztucznych, ale chwilę
wcześniej mogliśmy obejrzeć (przynajmniej dla mnie) bardziej porywający
"pokaz" iluminacji, gdy zespół zagrał "Wiatr zmian". Ten las zapalniczek i
zimnych ogni robił wrażenie. Jak tam było, to możecie obejrzeć na youtube.pl
po wpisaniu w wyszukiwarkę "Scorpions" i "Ostrów". Kilka zdjęć naszymi
komórkami także udało nam się zrobić. Mam nadzieję, że jakość ich jest
zadowalająca. Nr 1 (data w aparacie nie była prawidłowo ustawiona) - po
drodze zatrzymaliśmy się w Gnieźnie. Po prawej autor relacji i jeden z
członków chojnickiej ekipy przy katedrze. Nr 2, 3 i 4 - migawki z koncertu
(po kliknięciu w miniaturkę wersja o rozmiarach ok.1000x750 pikseli).
1
2
3
4
14.05.: W poprzednim
wpisie zapomniałem napisać o nietypowej historii, którą zauważyłem po
lekturze ubiegłotygodniowych wydań lokalnych tygodników - Czasu Chojnic i
Życia Chojnic. W obu pismach były te same zdjęcia! I zapewne z tego samego
źródła pochodziły. Przedstawiają Chojnice i okolice podczas pierwszych
tygodni okupacji niemieckiej w 1939 (najprawdopodobniej...). Zdaje się, że
wykonał je ktoś z niemieckich żołnierzy. No i posiadacz kopii wpadł na
pomysł, aby uszczęśliwić nimi obie redakcje. Pogratulować pomysłu... Nie
chciałbym być w skórze rednaczów obu pism. Również nie zazdroszczę
sytuacji prezesowi chojnickiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Od soboty w naszym
mieście jednym z głównych tematów rozmów jest afera finansowa w tej firmie,
gdyż tego dnia napisała o tym na chojnickiej kolumnie sąsiadka SM "Gazeta
Pomorska". Podobno zniknęło ponad 400 tys. złotych. Ciekawe, czy ustalanie
i ukaranie
winnych będzie trwało równie długo, jak w SP-8 na Młodzieżowej. A w miniony weekend "odbioru"
naszego mieszkania dokonała rodzinka i znajomi. Nieskromnie muszę przyznać,
że zarówno mieszkanie, jak i budynek z otoczeniem wszystkim bardzo podobał
się. Może przydałyby się jakieś usługi, choć czy utrzymałby się np. fryzjer?
Mam wątpliwości. Ale trochę może dziwić brak w obu sklepach czarnych
sznurowadeł. W sobotę wyjeżdżam do Ostrowa Wlkp. na koncert "Scorpionsów"!
Jednak nie jadę tylko z kolegą, gdyż w PT "Pomorze" zostawiła telefoniczny
namiar pewna pani, która ze swym wnukiem (!!!) też chce obejrzeć ten
koncert. Zaraz po naszej rozmowie zamówiła 2 bilety przez internet
i...jedziemy! Mamy plan wyjechać przed południem, aby na jakieś dwie
godzinki zatrzymać się w Gnieźnie, zjeść tam obiad i trochę pozwiedzać. Dziś
wpadłem na stronę
www koncertu i trochę ciekawych informacji znalazłem. M.in. będzie
przygotowany parking na 3200 samochodów, z którego będą jeździły autobusy na
stadion - miejsce koncertu; jako support wystąpi "Oddział Zamknięty" (grał
kiedyś w nim dzisiejszy basista "Scorpions" Paweł Mąciwoda); podczas
koncertu zostanie przeprowadzony superpokaz sztucznych ogni, wystrzelą na
wysokość 200 m. Oj, będzie się działo. Szkoda, że nie jest już możliwy
koncert Electric Light Orchestry. Fanom ELO musi wystarczyć Electric Light
Band 17 sierpnia niedaleko Ustki.
8.05.: Przeprowadzka już
za nami, komputer ponownie zmontowany, a "Petrus" od ręki przełączył mi
internet ze starego adresu na nowy, więc mogę parę zdań napisać. Najpierw o
imprezach pierwszomajowych, których byłem pomysłodawcą i głównym
organizatorem z ramienia Stowarzyszenia "Chojnicka Lewica".
Pierwszą był turniej brydżowy par na zapis maksymalny o puchar szefa ChL Edwarda
Pietrzyka. Frekwencja dopisała, dotarło 15 par z Chojnic, Tucholi, Człuchowa
i Rzeczenicy. Bezpłatnej gościny (i kawy) użyczył nam właściciel restauracji
"Sukiennice", za co bardzo dziękujemy. Podziękowania także należą się
fundatorom nagród, czyli Parkowi Wodnemu "Chojnice" (jednodniowe wejściówki)
oraz Promocji Regionu Chojnickiego (wydawnictwa multimedialne i papierowe).
Ze swej strony dołożyłem CD audio z coverami ELO w wykonaniu Sun Flower
Orchestry i Rysia Stopy oraz DVD z II zlotu fanów ELO z 2006 dla trzech
pierwszych par. Pierwsze miejsce zajęła para Zieliński - Sidor, drugie
Obremski - Rakowski, trzecie Dedo (zarazem sędzia) - Lewiński. Przy okazji
dziękuję wszystkim za udział, a Jurkowi Zielińskiemu i p.Obremskiemu za
pomoc w zorganizowaniu turnieju. Za rok zagramy ponownie. Na zdjęciach
(więcej u mnie w archiwum domowym) autorstwa kolegi Mariana (wielkie
dzięki): nr 1 - otwieram turniej, obok mnie stoi sędzia p.Dedo; nr 2 - gram
w parze z p.Ćwiklińskim; nr 3 - widok ogólny sali. Po kliknięciu w
miniaturkę fotka o większym rozmiarze. W czasie turnieju
pogoda nastrajała jeszcze optymistycznie, ale później... Najpierw Rysiu
Stopa zadzwonił, że musi iść do pracy (w pomocy doraźnej szpitala) i nie
może wystąpić na festynie. A potem zaczęło kropić i padać. Za ciepło też nie
było. Może dlatego z frekwencją było tak sobie... Choć zdecydowanie więcej
powinno być kolegów i koleżanek ze stowarzyszenia. Mam nadzieję, że za rok
poprawicie się. Festyn zaczął się od występu Ewy Brzezińskiej - Cielepy,
która zaśpiewała piosenki z repertuaru m.in. Heleny Vondrackowej i Jirego
Korna. Potem odbył się turniej wiedzy o Chojnicach i jego historii.
Większość pytań ułożył Tadek Galec z "Życia Chojnic", a kilka ja sam.
Pierwsze miejsce zdobył Leszek Gierszewski, drugie Małgorzata Romlewska,
trzecie Bartosz Cysewski. Zaraz po nim przeprowadziłem konkurs jedzenia
pizzy na czas. Pizzeria VEGA nie zawiodła, więc 4 zawodników mogło
rywalizować. Pierwsze miejsce w czasie ok. 6.30 min. zdobyła moja małżonka.
Trochę niezręczna sytuacja, ale nie był to konkurs wiedzowy, a powiedzmy -
sprawnościowy, więc dopuściłem tę zawodniczkę do zawodów. A potem bawiliśmy
się przy muzyce zespołu DUO, piwku (ja dopiero w domu) i kiełbasce z grilla.
Na zdjęciach poniżej od lewej: Ewa śpiewa covery; widok ogólny festynu;
Tomek Pepliński z PC NETCOM wręcza klawiaturę i mysz zdobywcy I
miejsca; ja wręczam nagrodę książkową ufundowaną przez Tadka Galca; zabawa
taneczna. Także są fotki większe pod spodem.

Chciałbym także w tym miejscu
podziękować wszystkim, którzy mi pomogli, czyli wykonawcom, Zygmuntowi
Popielińskiemu, Edkowi Pietrzykowi (był akurat w Mozyrze na Białorusi),
sponsorom; mediom które zgodziły się umieścić informację (Chojnice.pl;
Chojnice24.pl, Życie Chojnic i Czas Chojnic) oraz zrelacjonować imprezy (ŻCh
i CzCh). Osobno chciałbym zająć się zachowaniem "Gazety Pomorskiej". Tak jak
i innym mediom, w niedzielę 27.04. wysłałem maila z informacjami dot. naszych
dwóch imprez z prośbą o ich druk w wydaniu na długi weekend. Następnego dnia
rano zadzwoniłem do redakcji z prośbą o kontakt z szefową oddziału. Nie było
jej, dlatego połączono mnie z p.Barbarą Zybajło. Na pytanie czy mail dotarł,
uzyskałem odpowiedź, że tak; a informację z niego umieścimy w środowym
wydaniu. 30 kwietnia kupuję GP, a tam ani słowa o imprezach organizowanych
przez nas. Natomiast w wydaniu z poniedziałku 5 maja w czymś w rodzaju
podsumowaniu długiego weekendu pt. "Nudny weekend" pióra p.Aleksandra
Knittera, były narzekania na to, że przygotowano mało imprez w Chojnicach, a
1 maja działo się coś jedynie w Lasku Miejskim: "(...)Chojniczanie mogą być
zawiedzeni, bo w wolny majowy weekend spodziewali się więcej. Tak naprawdę
do wyboru mieli tylko majówkę w Lasku Miejskim z Centrum Parkiem." Ręce i
nogi opadają na taką hipokryzję. We wtorek 6 maja zadzwoniłem do chojnickiej
redakcji z prośbą o wyjaśnienie sytuacji. Tym razem zastałem szefową
oddziału. Obiecała wyjaśnić całokształt. Do czwartku włącznie zero
odpowiedzi. Nie dziwię się braku. Bo jak wyjaśnić skoszowanie mojego maila i
zignorowanie dwóch imprez Chojnickiej Lewicy... |