|
Triumf orła
Można powiedzieć, że wojna trzynastoletnia z
Zakonem Krzyżackim rozpoczęła się i zakończyła pod murami Chojnic. To nieposłuszne
woli Polaków miasto w 1466 roku musiało w końcu skapitulować. Przez niemal trzynaście
lat twierdza chojnicka stanowiła zaporę, której nie mogła sprostać militarna potęga
Polaków.
KLĘSKA
Pierwsze oblężenie miasta, podjęte wiosną i latem 1454 roku
zakończyło się niepowodzeniem. Niewiele brakowało, a król Kazimierz Jagiellończyk
nie powróciłby cało spod Chojnic. Niemiecki malarz Grotemeyer uwiecznił klęskę
Polaków na płótnie zatytułowanym "Bitwa pod Chojnicami w 1454 roku".
Przypomnijmy, że w tej fatalnej batalii poniósł śmierć Jan z Grabowa - syn słynnego
Zawiszy Czarnego. Uważa się, że klęska Polaków w 1454 roku była wynikiem ich
niewłaściwego przygotowania do wojny. Wskazuje się na kiepskie uzbrojenie i wyszkolenie
rycerstwa, co mija się z prawdą. Oblegający posiadali bowiem kilkanaście dział, a
przyczyną klęski była zbyt mała determinacja walczącej szlachty polskiej, szlachty w
pewien sposób zwycięskiej - jeśli zwycięstwem można nazwać uzyskanie kolejnych
przywilejów. Panowanie zaciężnych pod wodzą Kaspra Nostyca trwało nad miastem, mimo
ponawianych prób oporu grupy mieszczan.
GODNOŚĆ SZLACHCICA
W większości publikacji historycznych o wojnie trzynastoletniej
natknąć się można na pewną ciekawostkę. W 1466 roku król Kazimierz Jagiellończyk,
po uzyskaniu innych miast pomorskich, zdecydował się podjąć akcję wobec Chojnic.
Obawiał się wpływu ich załogi na zamek w Człuchowie, który został opanowany przez
rycerza zachodniopomorskiego Marcina Zitzewitza, co groziło przejściem twierdzy na
stronę Zakonu. Okoliczność ta - zdaniem najwybitniejszego badacza stosunków polsko -
krzyżackich. Mariana Biskupa -odegrała decydującą rolę w dalszych planach
operacyjnych strony polskiej, która w końcu lipca 1466 roku posiadała oddziały
zaciężnych oraz hufce nadworne, ściągnięte z Bydgoszczy. Wszystko to jest prawdą,
ale w żadnej publikacji na ten temat nie wspomina się słowem, dlaczego też niepozorny
ziemianin Marcin Zitzewitz, poddany Eryka II (1425 - 1474), opanował twierdzę
człuchowską i postawił tym samym pod znakiem zapytania możliwość odnowienia
przymierza polsko - pomorskiego. Okazuje się, że zarządzający dobrami człuchowskimi,
niejaki Jerzy z Dąbrowy, pojmał Zitzewitza dla okupu. Była to praktyka często
stosowana w XV wieku dla uzyskania pewnych korzyści. Ponieważ część załogi warowni
człuchowskiej składała się z Pomorzan, Zitzewitz, dogadawszy się z nimi, dokonał
zbrojnego przewrotu. Tak oto zakładnik stał się panem sytuacji, a Jerzy z Dąbrowy
powędrował do lochów. Zitzewitz, w ramach, powiedzmy, "odszkodowania",
zaczął prowadzić niezależne negocjacje z Krzyżakami i elektorem w sprawie sprzedaży
zamku. Na szczęście, ze względu na rewoltę mnichów, negocjacje te nie doszły do
skutku. O sprawie napisał szerzej W. Myślenicki w pracy pt. "Pomorscy
sprzymierzeńcy Jagiellonów".
NARADA
W toku narady króla z doradcami, odbytej około 25 lipca w
Bydgoszczy, rozważono możliwość marszu do Malborka i Prus Dolnych lub Chojnic, które
należałoby otoczyć, pozbawiając w ten sposób Zitzewitza sposobności oparcia w
tamtejszej załodze. Za planem tym opowiedział się król. Oblężenie i zdobycie Chojnic
pozbawiłoby przy tym Zakon ostatniej poważnej placówki pomorskiej, odcinając
ostatecznie Prusy od Rzeszy. Koncepcja ta zyskała poparcie wielkopolskich doradców,
argumentujących, iż wyprawa do Prus Dolnych dałaby w efekcie tylko oblężenie
Królewca, podczas gdy oblężenie i zdobycie Chojnic także uchroni Wielkopolskę od
wypadów załogi krzyżackiej. Wielkopolanie zmierzali do uwolnienia przede wszystkim
swojej dzielnicy od możliwości zniszczeń, wywierając nacisk na króla, aby
zrezygnował z wyprawy do odległych Prus Dolnych. W wyniku tej narady już przed 27 lipca
król wysłał z Bydgoszczy pod Chojnice 600-700 jazdy zaciężnej pod dowództwem
Szczęsnego Paniowskiego, który jednak nie podjął oblężenia z uwagi na szczupłość
własnych sił i cofnął się do Tucholi. W związku z tym król wyekspediował do
Chojnic oddziały nadworne pod dowództwem najwybitniejszego dowódcy polskiego -
podkomorzego sandomierskiego Piotra Dunina i Jana Synowca, do których dołączyły także
prywatne chorągwie dygnitarzy wielkopolskich oraz marszałka Królestwa Jana
Rytwiańskiego. Wojska te (ok. 5.000 ludzi) dotarty do Chojnic najpóźniej 29 lipca,
zostały następnie wzmocnione przez zaciężnych oblegających Starogard.
ZWYCIĘSTWO
W oblężeniu Chojnic nie można pominąć roli chłopów z
Wielkopolski i Kujaw, którzy na wezwanie króla stawili się pod murami naszego miasta i
wykonali pierwsze umocnienia. Jak zwykle nie zawiódł Toruń, który podesłał
oblegającym kilka dział w postaci wielkiej hutnicy i sześciu foglerzy oraz cztery
beczki pocisków do kusz. Pomimo rozpoczętych już w Toruniu po 8 września rokowań
pokojowych, które prowadził sam legat papieski, Polacy nie zaprzestali oblężenia
miasta. Co więcej - król wzmocnił siły polskie o oddziały litewsko - tatarskie pod
dowództwem Iwana Chodkiewicza. Prace oblężnicze kontynuowano pomimo ostrzału z dział
i kusz krzyżackiej załogi Nostyca, wzmocnionej zaciężnymi spod Starogardu. Krzyżacy
nie zdołali utrzymać tej twierdzy, obrona Chojnic stała się więc sprawą
priorytetową. Ich opór był zaciekły, gdyż obawiano się wygłodzenia. W mieście
brakowało żywności - oblężenie rozpoczęło się przed zakończeniem żniw i
zwiezieniem zboża. W połowie września walki nasiliły się, kilkakrotne wypady załogi
krzyżackiej zakończyły się porażką. Nocą 17 września siły polskie ostrzelały
miasto pociskami zapalającymi z kusz wzniecając pożar. Kronikarz Marcin Bielski
napisał: "(...) Strzałami ognistymi spalono miasto, tak, że czwarta część jego
i spichlerze z żywnością spłonęły całkowicie." Byłoby spłonęło całe -
dodaje Długosz - gdyby nie przeszkodziła temu umiarkowana siła wiatru (...).
21 września zrezygnowani Krzyżacy rozpoczęli pertraktacje w
sprawie warunków poddania miasta. Rokowania trwały kilka tygodni - ustalono na nich
zasady kapitulacji, amnestię dla mieszkańców oraz oswobodzenie jeńców, w tym trzech
wybitnych rotmistrzów polskich, tj. pojmanych w Starogardzie Pawła Jasieńskiego, Pawła
Szerca i Wawrzyńca Schranka. 28 października miasto poddało się. Król odrzucił
projekty całkowitego zburzenia miasta i nadał je rotmistrzowi Andrzejowi Puszkarzowi z
Dobrzyczan. Rycerz ten był pierwszym starostą chojnickim i pełnił powierzoną funkcję
do 13 listopada 1480 roku. 19 października zawarto pokój toruński.
Piotr Puchalski, Dariusz Wałdoch - "Kurier Chojnicki" z 8.12.1999 roku. |