Strona główna
Wpis do księgi gości
Co nowego?

o mnie i nie tylko...

o Chojnicach...
  Z historii Chojnic   
  Symbole miasta      
  Zabytki                  
  Mapki                       
  Galeria zdjęć   
  Galeria video      
  Zasłużeni chojniczanie
  Jak przejechać przez   Chojnice

o ELECTRIC LIGHT
ORCHESTRA
  

Archiwum strony

 FreeFind
 

Adres e - maila do mnie. Zapraszam !!!

 Skype: "jurekelo"
JE na NaszejKlasie
JE na youtube.pl
Wyślij na Facebook

STRONA JURKA
o Chojnicach...

Triumf orła

    Można powiedzieć, że wojna trzynastoletnia z Zakonem Krzyżackim rozpoczęła się i zakończyła pod murami Chojnic. To nieposłuszne woli Polaków miasto w 1466 roku musiało w końcu skapitulować. Przez niemal trzynaście lat twierdza chojnicka stanowiła zaporę, której nie mogła sprostać militarna potęga Polaków.
KLĘSKA
    Pierwsze oblężenie miasta, podjęte wiosną i latem 1454 roku zakończyło się niepowodzeniem. Niewiele brakowało, a król Kazimierz Jagiellończyk nie powróciłby cało spod Chojnic. Niemiecki malarz Grotemeyer uwiecznił klęskę Polaków na płótnie zatytułowanym "Bitwa pod Chojnicami w 1454 roku". Przypomnijmy, że w tej fatalnej batalii poniósł śmierć Jan z Grabowa - syn słynnego Zawiszy Czarnego. Uważa się, że klęska Polaków w 1454 roku była wynikiem ich niewłaściwego przygotowania do wojny. Wskazuje się na kiepskie uzbrojenie i wyszkolenie rycerstwa, co mija się z prawdą. Oblegający posiadali bowiem kilkanaście dział, a przyczyną klęski była zbyt mała determinacja walczącej szlachty polskiej, szlachty w pewien sposób zwycięskiej - jeśli zwycięstwem można nazwać uzyskanie kolejnych przywilejów. Panowanie zaciężnych pod wodzą Kaspra Nostyca trwało nad miastem, mimo ponawianych prób oporu grupy mieszczan.
GODNOŚĆ SZLACHCICA
    W większości publikacji historycznych o wojnie trzynastoletniej natknąć się można na pewną ciekawostkę. W 1466 roku król Kazimierz Jagiellończyk, po uzyskaniu innych miast pomorskich, zdecydował się podjąć akcję wobec Chojnic. Obawiał się wpływu ich załogi na zamek w Człuchowie, który został opanowany przez rycerza zachodniopomorskiego Marcina Zitzewitza, co groziło przejściem twierdzy na stronę Zakonu. Okoliczność ta - zdaniem najwybitniejszego badacza stosunków polsko - krzyżackich. Mariana Biskupa -odegrała decydującą rolę w dalszych planach operacyjnych strony polskiej, która w końcu lipca 1466 roku posiadała oddziały zaciężnych oraz hufce nadworne, ściągnięte z Bydgoszczy. Wszystko to jest prawdą, ale w żadnej publikacji na ten temat nie wspomina się słowem, dlaczego też niepozorny ziemianin Marcin Zitzewitz, poddany Eryka II (1425 - 1474), opanował twierdzę człuchowską i postawił tym samym pod znakiem zapytania możliwość odnowienia przymierza polsko - pomorskiego. Okazuje się, że zarządzający dobrami człuchowskimi, niejaki Jerzy z Dąbrowy, pojmał Zitzewitza dla okupu. Była to praktyka często stosowana w XV wieku dla uzyskania pewnych korzyści. Ponieważ część załogi warowni człuchowskiej składała się z Pomorzan, Zitzewitz, dogadawszy się z nimi, dokonał zbrojnego przewrotu. Tak oto zakładnik stał się panem sytuacji, a Jerzy z Dąbrowy powędrował do lochów. Zitzewitz, w ramach, powiedzmy, "odszkodowania", zaczął prowadzić niezależne negocjacje z Krzyżakami i elektorem w sprawie sprzedaży zamku. Na szczęście, ze względu na rewoltę mnichów, negocjacje te nie doszły do skutku. O sprawie napisał szerzej W. Myślenicki w pracy pt. "Pomorscy sprzymierzeńcy Jagiellonów".
NARADA
     W toku narady króla z doradcami, odbytej około 25 lipca w Bydgoszczy, rozważono możliwość marszu do Malborka i Prus Dolnych lub Chojnic, które należałoby otoczyć, pozbawiając w ten sposób Zitzewitza sposobności oparcia w tamtejszej załodze. Za planem tym opowiedział się król. Oblężenie i zdobycie Chojnic pozbawiłoby przy tym Zakon ostatniej poważnej placówki pomorskiej, odcinając ostatecznie Prusy od Rzeszy. Koncepcja ta zyskała poparcie wielkopolskich doradców, argumentujących, iż wyprawa do Prus Dolnych dałaby w efekcie tylko oblężenie Królewca, podczas gdy oblężenie i zdobycie Chojnic także uchroni Wielkopolskę od wypadów załogi krzyżackiej. Wielkopolanie zmierzali do uwolnienia przede wszystkim swojej dzielnicy od możliwości zniszczeń, wywierając nacisk na króla, aby zrezygnował z wyprawy do odległych Prus Dolnych. W wyniku tej narady już przed 27 lipca król wysłał z Bydgoszczy pod Chojnice 600-700 jazdy zaciężnej pod dowództwem Szczęsnego Paniowskiego, który jednak nie podjął oblężenia z uwagi na szczupłość własnych sił i cofnął się do Tucholi. W związku z tym król wyekspediował do Chojnic oddziały nadworne pod dowództwem najwybitniejszego dowódcy polskiego - podkomorzego sandomierskiego Piotra Dunina i Jana Synowca, do których dołączyły także prywatne chorągwie dygnitarzy wielkopolskich oraz marszałka Królestwa Jana Rytwiańskiego. Wojska te (ok. 5.000 ludzi) dotarty do Chojnic najpóźniej 29 lipca, zostały następnie wzmocnione przez zaciężnych oblegających Starogard.
ZWYCIĘSTWO
    W oblężeniu Chojnic nie można pominąć roli chłopów z Wielkopolski i Kujaw, którzy na wezwanie króla stawili się pod murami naszego miasta i wykonali pierwsze umocnienia. Jak zwykle nie zawiódł Toruń, który podesłał oblegającym kilka dział w postaci wielkiej hutnicy i sześciu foglerzy oraz cztery beczki pocisków do kusz. Pomimo rozpoczętych już w Toruniu po 8 września rokowań pokojowych, które prowadził sam legat papieski, Polacy nie zaprzestali oblężenia miasta. Co więcej - król wzmocnił siły polskie o oddziały litewsko - tatarskie pod dowództwem Iwana Chodkiewicza. Prace oblężnicze kontynuowano pomimo ostrzału z dział i kusz krzyżackiej załogi Nostyca, wzmocnionej zaciężnymi spod Starogardu. Krzyżacy nie zdołali utrzymać tej twierdzy, obrona Chojnic stała się więc sprawą priorytetową. Ich opór był zaciekły, gdyż obawiano się wygłodzenia. W mieście brakowało żywności - oblężenie rozpoczęło się przed zakończeniem żniw i zwiezieniem zboża. W połowie września walki nasiliły się, kilkakrotne wypady załogi krzyżackiej zakończyły się porażką. Nocą 17 września siły polskie ostrzelały miasto pociskami zapalającymi z kusz wzniecając pożar. Kronikarz Marcin Bielski napisał: "(...) Strzałami ognistymi spalono miasto, tak, że czwarta część jego i spichlerze z żywnością spłonęły całkowicie." Byłoby spłonęło całe - dodaje Długosz - gdyby nie przeszkodziła temu umiarkowana siła wiatru (...).
     21 września zrezygnowani Krzyżacy rozpoczęli pertraktacje w sprawie warunków poddania miasta. Rokowania trwały kilka tygodni - ustalono na nich zasady kapitulacji, amnestię dla mieszkańców oraz oswobodzenie jeńców, w tym trzech wybitnych rotmistrzów polskich, tj. pojmanych w Starogardzie Pawła Jasieńskiego, Pawła Szerca i Wawrzyńca Schranka. 28 października miasto poddało się. Król odrzucił projekty całkowitego zburzenia miasta i nadał je rotmistrzowi Andrzejowi Puszkarzowi z Dobrzyczan. Rycerz ten był pierwszym starostą chojnickim i pełnił powierzoną funkcję do 13 listopada 1480 roku. 19 października zawarto pokój toruński.
Piotr Puchalski, Dariusz Wałdoch - "Kurier Chojnicki" z 8.12.1999 roku.