|
O ewangelickim
kościele
Przed laty, zbierając materiały do
biografii Isaaka Gotfryda Goedtke, prezydenta, notariusza w
Chojnicach, a przede wszystkim pierwszego badacza dziejów tego miasta, zatrzymałem się
również w berlińskim Evangelischem Zentralarchiv w ówczesnym Berlinie Zachodnim. Przy
tym nadarzyła się bliższa okazja zorientować się nieco w zasobie archiwalnym o moim
rodzinnym mieście. Liczyłem, że znajdę tam m.in. zachowany plan pochówków na
cmentarzu ewangelickim i określenie miejsca, gdzie znajdował się grób I.G.Goedtkego
oraz groby innych sławnych chojniczan. Niestety, plan taki się nie zachował. Z
wypowiedzi Tadeusza Augustyńskiego w listopadowym numerze "Gazety" wynika, że
prostowanie szosy dotknęło akurat reprezentatywną część cmentarza ewangelickiego.
Prawdopodobnie to tutaj znajdował się poszukiwany przeze mnie grób.
Ostra Brama?
W zbiorze Konitzer Akten (Bestand 7, 33,177) zawierającym akta od 16 marca
1929 do 6 maja 1959 r. znajdował się m.in. wycinek z chojnickiej gazety niemieckiej
"Konitzer Tageblatt" z 2 sierpnia 1939 r. pt. "Eine Ostra Brama in Konitz?
(Ostra Brama w Chojnicach?) Autor tego artykułu w niecały miesiąc przed wybuchem II
wojny światowej pisze, że katolicy w Chojnicach mają zamiar urządzić w Bramie
Człuchowskiej miejsce kultu Matki Boskiej na wzór Ostrej Bramy w Wilnie. Wspomina przy
tym, że Brama Człuchowska była dzwonnicą kościoła ewangelickiego. Interesującym
byłoby poczytać, co o tym mogą dzisiaj powiedzieć starsi chojniczanie. Była to tylko
niemiecka prowokacja, czy faktycznie taki projekt istniał?
Zburzyć
W omawianym tutaj zbiorze akt zachowały się ciekawe materiały o
planowanym zburzeniu kościoła ewangelickiego Św. Trójcy (Dreifaltigkeitskirche) na
dzisiejszym Starym Rynku. W piśmie datowanym 22 kwietnia 1941 r. z Chojnic do
Oberkirchenrat w Gdańsku jest mowa o planowanym zburzeniu tej świątyni um
Aufmarschplatz zu schaffen (by stworzyć plac masowych zbiórek, parad etc.).
Plac Marszowy w hitlerowskiej propagandzie oznaczał znacznie
więcej. Chodziło tutaj o monumentalną oprawę dla tzw. Parteitagów (uroczystych
świąt hitlerowskiej NSDAP). Kościół na takim placu z wielu powodów był
niepożądany. Hitlerowska propaganda potrzebowała przestrzeni do tych defilad, marszów
w szyku wojskowym oraz masowych zbiórek zorganizowanych wedle wojskowych reguł. Jest
zrozumiałe, że władze kościelne, jak i wierni na zburzenie swojego kościoła się nie
zgadzali, lecz o tym wspomniane akta milczą. Próbowano mimo tego protestować,
przeciągając sprawę m.in. przez to, że ewangelicy nie chcieli przyjąć kościoła
gimnazjalnego jako zastępczej świątyni. Całkowicie odrzucili tę propozycję, pisząc
w uzasadnieniu: "es ist ein Projekt dessen Unausfurbarkeit dem Orstkundigen in Konitz
offesichtlich ist", czyli - jest to projekt, którego niewykonalność dla miejscowych w
Chojnicach jest oczywista. Opór w tej sprawie musiał trwać długo, o czym świadczą
daty skrajne. Pierwsze rozporządzenie w sprawie zburzenia kościoła na rynku wydane
zostało już 30 listopada 1939 r., jego realizacja nastąpiła dopiero 22 kwietnia 1941
r. To rok i niemal pięć miesięcy. W ten sposób znikła z powierzchni chojnickiego
rynku ostatnia trwała budowla sakralna, wzniesiona tutaj ponownie po ogromnym pożarze
miasta 15 kwietnia 1742 r. Nowo odbudowany kościół oddano oficjalnie do użytku 1
grudnia 1748 r. To właśnie on został rozebrany na rozkaz hitlerowców.
Oratorium Haydna
W tej świątyni oprócz kultu religijnego organizowano również
koncerty dzieł muzycznych. Spośród dzieł wybitnych klasyków 12 marca 1911 r.
zaprezentowano oratorium Josepha Haydna "Stworzenie świata", wystawione po raz
pierwszy przez tego kompozytora w kwietniu 1798 r. we Wiedniu w pałacu księcia
Schwarzenberga. W Chojnicach wykonawcą był miejscowy chór pod dyrekcją organisty
Kerkowa. Do pomocy poproszono panią dr Collin z Berlina, która śpiewała partię
sopranu (archanioła Gabriela i Ewy). Partię archanioła Uriela śpiewał tenor Henning,
mistrz koncertowy z Berlina. Podwójną rolę archanioła Rafaela i Adama objął bas -
wieloletni pastor tego kościoła w Chojnicach Hammer, będący wówczas pastorem w
Grudziądzu. Oprawę muzyczną dała Chojnicka Kapela Miejska. Była to stała zawodowa
orkiestra, opłacana z funduszy miasta, z profesjonalnymi muzykami. Ceny kart wstępu
wahały się, w zależności od miejsca, między dwiema a jedną marką. To monumentalne
dzieło trwało niemal dwie godziny. Wymagało profesjonalizmu, ale w Chojnicach poradzono
sobie z tym. Nawiązanie tutaj do tego wydarzenia nie jest dziełem przypadku, zwraca
bowiem uwagę, jak człowiek potrafi okrutnie niszczyć dzieło stworzenia będące
apoteozą i afirmacją życia.
Warto szukać nadal
Dobrze się stało, że po wykopaliskach archeologicznych na Starym
Rynku temat wraca na łamy prasy. Po upływie tylu lat od tamtego barbarzyństwa niełatwo
o świadków. Tym bardziej warto szukać dalej. Pytań nadal pozostaje bardzo wiele. Pan
Augustyński wspomina jeńców, którzy pracowali przy rozbiórce tego kościoła. Skąd
pochodzili? Czy byli to Polacy? Może jeńcy sowieccy? Gdzie byli w Chojnicach ulokowani?
Czas rozbiórki sugeruje, że mogła to być grupa Jeńców sowieckich, których
niezliczone masy po bezprzykładnej klęsce w czerwcu 1941 r. transportowano do niewoli w
głąb Niemiec. Skoro jednak rozporządzenie o rozbiórce jest datowane na 22 kwietnia
1941 r., jest wątpliwe, by to oni brali w niej udział. Sprawa była zbyt nagląca,
ażeby przewlekać ją. Ciekawe jest też, jakimi środkami transportu wywożono i dokąd
materiał z rozbiórki. Mogły w tym brać udział firmy z Chojnic, stąd nie jest wcale
wykluczony wymuszony udział Polaków w tych pracach. Całość musiała być wcześniej
przygotowana. Zapewne najpierw usunięto wyposażenie wewnątrz świątyni. Na pewno nie
wyrzucono go ot tak sobie. Czy członkom ewangelickiej gminy udało się coś uratować?
Rachunek sumienia
W niemieckich publikacjach ten problem nie był przedmiotem badań.
Brak również relacji o tej sprawie. Chyba dlatego, że nosi ona wszelkie znamiona
gwałtu na własnym narodzie i jako taka wymaga wewnętrznego rozrachunku, a tego nie
uczyniono do dziś.
Leo Stoltmann - "Gazeta Chojnicka" z 22.02.2002 r.
|