Strona główna
Wpis do księgi gości
Co nowego?

o mnie i nie tylko...

o Chojnicach...
 
Z historii Chojnic   
  Symbole miasta      
  Zabytki                  
  Mapki                       
  Galeria zdjęć   
  Galeria video      
  Zasłużeni chojniczanie
  Jak przejechać przez   Chojnice

o ELECTRIC LIGHT
ORCHESTRA
  

Archiwum strony

 FreeFind
 

Adres e - maila do mnie. Zapraszam !!!

 Skype: "jurekelo"
JE na NaszejKlasie
JE na youtube.pl
Wyślij na Facebook

STRONA JURKA
o Chojnicach...

O ewangelickim kościele

     Przed laty, zbierając materiały do biografii Isaaka Gotfryda Goedtke, prezydenta, notariusza w Chojnicach, a przede wszystkim pierwszego badacza dziejów tego miasta, zatrzymałem się również w berlińskim Evangelischem Zentralarchiv w ówczesnym Berlinie Zachodnim. Przy tym nadarzyła się bliższa okazja zorientować się nieco w zasobie archiwalnym o moim rodzinnym mieście. Liczyłem, że znajdę tam m.in. zachowany plan pochówków na cmentarzu ewangelickim i określenie miejsca, gdzie znajdował się grób I.G.Goedtkego oraz groby innych sławnych chojniczan. Niestety, plan taki się nie zachował. Z wypowiedzi Tadeusza Augustyńskiego w listopadowym numerze "Gazety" wynika, że prostowanie szosy dotknęło akurat reprezentatywną część cmentarza ewangelickiego. Prawdopodobnie to tutaj znajdował się poszukiwany przeze mnie grób.
Ostra Brama?
   W zbiorze Konitzer Akten (Bestand 7, 33,177) zawierającym akta od 16 marca 1929 do 6 maja 1959 r. znajdował się m.in. wycinek z chojnickiej gazety niemieckiej "Konitzer Tageblatt" z 2 sierpnia 1939 r. pt. "Eine Ostra Brama in Konitz? (Ostra Brama w Chojnicach?) Autor tego artykułu w niecały miesiąc przed wybuchem II wojny światowej pisze, że katolicy w Chojnicach mają zamiar urządzić w Bramie Człuchowskiej miejsce kultu Matki Boskiej na wzór Ostrej Bramy w Wilnie. Wspomina przy tym, że Brama Człuchowska była dzwonnicą kościoła ewangelickiego. Interesującym byłoby poczytać, co o tym mogą dzisiaj powiedzieć starsi chojniczanie. Była to tylko niemiecka prowokacja, czy faktycznie taki projekt istniał?
Zburzyć
    W omawianym tutaj zbiorze akt zachowały się ciekawe materiały o planowanym zburzeniu kościoła ewangelickiego Św. Trójcy (Dreifaltigkeitskirche) na dzisiejszym Starym Rynku. W piśmie datowanym 22 kwietnia 1941 r. z Chojnic do Oberkirchenrat w Gdańsku jest mowa o planowanym zburzeniu tej świątyni um Aufmarschplatz zu schaffen (by stworzyć plac masowych zbiórek, parad etc.).
     Plac Marszowy w hitlerowskiej propagandzie oznaczał znacznie więcej. Chodziło tutaj o monumentalną oprawę dla tzw. Parteitagów (uroczystych świąt hitlerowskiej NSDAP). Kościół na takim placu z wielu powodów był niepożądany. Hitlerowska propaganda potrzebowała przestrzeni do tych defilad, marszów w szyku wojskowym oraz masowych zbiórek zorganizowanych wedle wojskowych reguł. Jest zrozumiałe, że władze kościelne, jak i wierni na zburzenie swojego kościoła się nie zgadzali, lecz o tym wspomniane akta milczą. Próbowano mimo tego protestować, przeciągając sprawę m.in. przez to, że ewangelicy nie chcieli przyjąć kościoła gimnazjalnego jako zastępczej świątyni. Całkowicie odrzucili tę propozycję, pisząc w uzasadnieniu: "es ist ein Projekt dessen Unausfurbarkeit dem Orstkundigen in Konitz offesichtlich ist", czyli - jest to projekt, którego niewykonalność dla miejscowych w Chojnicach jest oczywista. Opór w tej sprawie musiał trwać długo, o czym świadczą daty skrajne. Pierwsze rozporządzenie w sprawie zburzenia kościoła na rynku wydane zostało już 30 listopada 1939 r., jego realizacja nastąpiła dopiero 22 kwietnia 1941 r. To rok i niemal pięć miesięcy. W ten sposób znikła z powierzchni chojnickiego rynku ostatnia trwała budowla sakralna, wzniesiona tutaj ponownie po ogromnym pożarze miasta 15 kwietnia 1742 r. Nowo odbudowany kościół oddano oficjalnie do użytku 1 grudnia 1748 r. To właśnie on został rozebrany na rozkaz hitlerowców.
Oratorium Haydna
    W tej świątyni oprócz kultu religijnego organizowano również koncerty dzieł muzycznych. Spośród dzieł wybitnych klasyków 12 marca 1911 r. zaprezentowano oratorium Josepha Haydna "Stworzenie świata", wystawione po raz pierwszy przez tego kompozytora w kwietniu 1798 r. we Wiedniu w pałacu księcia Schwarzenberga. W Chojnicach wykonawcą był miejscowy chór pod dyrekcją organisty Kerkowa. Do pomocy poproszono panią dr Collin z Berlina, która śpiewała partię sopranu (archanioła Gabriela i Ewy). Partię archanioła Uriela śpiewał tenor Henning, mistrz koncertowy z Berlina. Podwójną rolę archanioła Rafaela i Adama objął bas - wieloletni pastor tego kościoła w Chojnicach Hammer, będący wówczas pastorem w Grudziądzu. Oprawę muzyczną dała Chojnicka Kapela Miejska. Była to stała zawodowa orkiestra, opłacana z funduszy miasta, z profesjonalnymi muzykami. Ceny kart wstępu wahały się, w zależności od miejsca, między dwiema a jedną marką. To monumentalne dzieło trwało niemal dwie godziny. Wymagało profesjonalizmu, ale w Chojnicach poradzono sobie z tym. Nawiązanie tutaj do tego wydarzenia nie jest dziełem przypadku, zwraca bowiem uwagę, jak człowiek potrafi okrutnie niszczyć dzieło stworzenia będące apoteozą i afirmacją życia.
Warto szukać nadal
    Dobrze się stało, że po wykopaliskach archeologicznych na Starym Rynku temat wraca na łamy prasy. Po upływie tylu lat od tamtego barbarzyństwa niełatwo o świadków. Tym bardziej warto szukać dalej. Pytań nadal pozostaje bardzo wiele. Pan Augustyński wspomina jeńców, którzy pracowali przy rozbiórce tego kościoła. Skąd pochodzili? Czy byli to Polacy? Może jeńcy sowieccy? Gdzie byli w Chojnicach ulokowani? Czas rozbiórki sugeruje, że mogła to być grupa Jeńców sowieckich, których niezliczone masy po bezprzykładnej klęsce w czerwcu 1941 r. transportowano do niewoli w głąb Niemiec. Skoro jednak rozporządzenie o rozbiórce jest datowane na 22 kwietnia 1941 r., jest wątpliwe, by to oni brali w niej udział. Sprawa była zbyt nagląca, ażeby przewlekać ją. Ciekawe jest też, jakimi środkami transportu wywożono i dokąd materiał z rozbiórki. Mogły w tym brać udział firmy z Chojnic, stąd nie jest wcale wykluczony wymuszony udział Polaków w tych pracach. Całość musiała być wcześniej przygotowana. Zapewne najpierw usunięto wyposażenie wewnątrz świątyni. Na pewno nie wyrzucono go ot tak sobie. Czy członkom ewangelickiej gminy udało się coś uratować?
Rachunek sumienia
    W niemieckich publikacjach ten problem nie był przedmiotem badań. Brak również relacji o tej sprawie. Chyba dlatego, że nosi ona wszelkie znamiona gwałtu na własnym narodzie i jako taka wymaga wewnętrznego rozrachunku, a tego nie uczyniono do dziś.
Leo Stoltmann - "Gazeta Chojnicka" z 22.02.2002 r.