Wyprzedawać czy nie?
W poprzednim numerze Waszej gazety ("Kurier Chojnicki") red. Czesław Wodzikowski pyta się: "Prywatyzować czy nie?" Odpowiem na to pytanie na końcu tego tekstu, gdyż najpierw chciałbym ustosunkować się do większości tez postawionych przez autora.
Teza nr 1: "Budynki komunalne ulegają systematycznej dewastacji, gdyż przez 10 lat opieszały samorząd w satysfakcjonujący sposób nie prywatyzuje mieszkań komunalnych." W ciągu 5 lat nauki w Technikum Budowlanym (co prawda w czasach PRL, ale to chyba nie dyskwalifikuje mnie) wpojono mi m.in. to, że stan techniczny domów pogarsza się z powodu takich przyczyn, jak brak konserwacji, przeglądów, remontów bieżących czy kapitalnych, złej jakości materiałów budowlanych. Nie przypominam sobie, aby postępy dewastacji zależały od formy własności obiektu. A może opuściłem tę lekcję? Muszę także przypomnieć, że w naszym mieście istnieje możliwość wykupu mieszkań komunalnych na dość preferencyjnych warunkach: 10% wartości lokalu do dnia zawarcia aktu notarialnego, reszta w ratach przez 5 lat oprocentowanych w wysokości 0,3 stopy kredytu refinansowego, w przypadku zakupu za gotówkę 30% rabatu.
Teza nr 2: "Najemcy lokali mieszkalnych i użytkowych nie remontują i modernizują budynków, gdyby byli właścicielami z chęcią za to wzięliby się." Zapraszam szanownego redaktora na zebrania wspólnot mieszkaniowych, gdzie bardzo szybko ściągnięto by Pana z obłoków na ziemię. Współwłaścicieli chojnickich kamienic nie stać na udział w kosztach remontów nie tylko dachów czy innych ważniejszych elementów domu, ale i na odnowienie elewacji. Dlatego też w tegorocznym budżecie miasta około 300 tys. złotych jest przeznaczone na dofinansowanie tegoż zadania i będzie użyte m.in. na zastąpienie tych udziałowców, których nie będzie stać na to. Są w naszym mieście całkowicie prywatne kamienice, ale tylko niewielka ich część błyszczy, gdyż ich właściciele są majętni. Reszta kamieniczników albo nie ma pieniędzy, albo ich lokatorzy płacą czynsz regulowany, który starcza na niewiele.
Teza nr 3: "Gminy nie mają wystarczających pieniędzy na remonty, w związku z tym powinny sprzedać mieszkania i lokale użytkowe, ale niedobre władze rzucają kłody pod nogi ich użytkownikom." Załóżmy, że sprzedaliśmy 100% mieszkań komunalnych (a precyzyjniej mówiąc - ZGM - owskich.) W jaki sposób redaktor widziałby realizację listy przydziału mieszkań przygotowywanej w ratuszowym Wydziale Komunalnym? Ja nie mam pomysłu. Inna ewentualność. Sprzedajemy znaczącą część lokali użytkowych. Skąd ZGM weźmie pieniążki na remont tych budynków, których lokatorzy znają treść ustawy o własności lokali i dlatego nie palą się do zakładania sobie stryczka na szyję? Nie widzę sensu w pozbyciu się kury, która znosi złote jajka. Czy Spółdzielnia Mieszkaniowa sprzedaje dzierżawcom swoje lokale? Zdaje się, że nie. Czy właściciel lokalu na Starym Rynku, gdzie mieści się filia PBK (obok Domu Towarowego) myśli o jego sprzedaży dzierżawcy? Raczej nie. Widocznie nie jest to w ich interesie. Proszę więc nie wymagać takiego działania od władz miasta, nas także obowiązuje dbałość o długofalowy interes firmy o nazwie Chojnice.
Teza nr 4: ""Będzie cacy, gdy za 5% wartości sprzedamy mieszkania komunalne, spółdzielcze i zakładowe". Panie redaktorze, to jest bolszewizm w najczystszej postaci. Oni (bolszewicy) również rozdawali nie swoje nie patrząc na jakiekolwiek konsekwencje tego kroku (patrz teza nr 2). Hasła o realizacji programu uwłaszczeniowego i polityki prorodzinnej kojarzą mi się z programem wyborczym pewnego dużego ugrupowania, ale skoro redaktorowi jego nazwa nie spłynęła z klawiszy komputera, to z mojego także nie spłynie. Dręczy mnie także niejasność, co do banku, który miałby udzielać kredytu tańszego niż komercyjny. Czy byłby w ogóle konieczny do realizacji tego, co jedni nazywają "szybką sprzedażą ", a drudzy rozdawnictwem?
Teza nr 5: "Gospodarka mieszkaniowa i wszystko, co wiąże się z własnością jest jedną z najbardziej podatnych na korupcję sfer działalności samorządów." Panie redaktorze, może nim opluje się pracowników ZGM, Urzędu Miejskiego i radnych (oni wszyscy zajmują się i gospodarką mieszkaniową i własnością), jakiś dowód na potwierdzenie tego zarzutu? Chętnie takim przykładem zajmę się osobiście. Ale póki co, to należałoby chwilę się zastanowić nad tym, co się pisze.
Czas na odpowiedź na pytanie postawione przez redaktora Wodzikowskiego. Moim zdaniem miasto Chojnice powinno prywatyzować bądź sprzedawać po cenie rynkowej bez upustów tylko majątek jemu zbędny. Przestańmy traktować własność komunalną jako coś gorszego od prywatnej czy spółdzielczej formy.
Radny Rady Miejskiej w Chojnicach
Jerzy Erdman